I’m too light and you’re too soon...

Zauważyłam (nie tylko tutaj), że ludzie w ogóle NIE CZYTAJĄ postów (o książkach przecież nie wspominam, to przecież boli, o tym może kied...

Zauważyłam (nie tylko tutaj), że ludzie w ogóle NIE CZYTAJĄ postów (o książkach przecież nie wspominam, to przecież boli, o tym może kiedy indziej!). Ale może wszyscy karmią się już w dzisiejszych czasach tylko zdjęciami, mamy gdzieś jakiś przekaz i tekst. Bo przecież blogasek modowy musi byś głupiutki, laseczka pozuje do fociaczka i jest słit. I takie też słitaśne komcie otrzyma. Trochę mi niedobrze, bo nie po to założyłam blog, żeby ktoś uważał mnie za jakąś próżną dziewczynkę, która nudzi się w wolnym czasie (nudzę się na szczęście rzadko, zapewniam, do głupich też nie należę...Cenić się trza).
 Nie to, żebym ja pisała o czymś ważnym, ale na szczęście bywają blogi modowe, na których można też przeczytać coś wartościowego. Cenię sobie owe i CZYTAM.

Dzisiejszemu postowi towarzyszyła muzyka Julii Marcell. Uwielbiam dziewczynę i wróżę jej świetlaną przyszłość - obok Brodki jest to mój nr 1 (ale skoro Brodka to nr 1, to ona chyba nr 2) wśród polskich wokalistek. 
No i jej teledyski są naprawdę dobre. I koncerty też. W Cieszynie podczas Kina na Granicy dała takiego czadu, że na samą myśl pyszczek mi się cieszy! 

Dziewczę śpiewa w przytoczonej piosence, że jest zbyt beztroska, a on zbyt narwany. W przypadku mego lubego musiałabym to odwrócić - u nas jest na opak. Nawet herbatki ziołowe nie pomagają (oszukują!). Jak ktoś zna sposoby na beztroskę, to dawać znać ;-)
Ale o ciuchach chyba coś powinno być... No ten, postawiłam na kolor morski (eee?) i turkusowy, coby za szaro nie było. Chusta "indiańska" jest przeze mnie ukochana, pomimo tego, że ten motyw jest już tak wyeksploatowany, że chce mi się wymiotować momentami (Boże, co ja tak ciągle o tym rz...ganiu). No ale... nie umiem się oprzeć. Kiedyś pokażę mą kieckę à la Pokahontas! Zawsze chciałam nią być... ale gdzie tam z bladą cerą i niebieskimi oczami mogłabym być Indianką. Przynajmniej łaszki "indiańskie" sobie od czasu do czasu założę i poudaję.
A na koniec taki tam bonus spotkany na Stawach... Jemu to musi być ciepło przynajmniej... 

Zobacz też

5 komentarze

  1. Bardzo fajna stylizacja :D
    Apropo dziwnych ubranek dla zwierzaków, ostatnio idąc do pracy widziałam psa na obcasach :D Nie mogę odżałować, że nie zrobiłam zdjęcia! Byłabym gwiazdą kwejka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Maaatko! Nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić! :D Może to pomysł na biznes... sklep z ubraniami dla zwierząt stylizowanymi na nasze;)

    OdpowiedzUsuń
  3. masz przepiękny kolor włosów, zazdroszczę ;)
    Podobają mi się bardzo szorty i ich połączenie z botkami, lubię takie buciki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szalik jest obłędny! <3



    www.confassion.pl - mój butik internetowy z odzieżą dla blogerek i nie tylko ;)

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram