Chora na wiosnę

Tak, chora na wiosnę.   Wiosna przyszła, więc po co się cieszyć? Julita zachoruje i będzie pić i łykać te wszystkie świństwa. Będzie ...


Tak, chora na wiosnę. 
 Wiosna przyszła, więc po co się cieszyć? Julita zachoruje i będzie pić i łykać te wszystkie świństwa. Będzie zdzierać skórę z kinola płatami i wyglądać jak pijak spod osiedlowego sklepu (nic do Was nie mam, me pijaczki spod Magnesika). Bo po co chorować zimą. No po co, ja się pytam. Ale... (bo przecież nie będę marudzić jak przeciętny obywatel naszej pięknej ojczyzny) choróbsko nie przeszkadza mi w pracy (współczuję wszystkim, którzy muszą słuchać smarkania i kichania), to czemuż miałoby przeszkodzić w spacerowaniu? Ano właśnie. Dlatego korzystając z długich dni i z tego, że po wyjściu z pracy jest jasno, wybraliśmy się na szybki spacer, więc coś cyknąć trzeba było. Szkoda tylko, że słońce tak pięknie migało za oknem o poranku, a potem uciekło, gdzie pieprz rośnie, ustępując miejsca chmurom. I w dodatku deszcz. Ale wiosenny! :)


 Pasek z sówką kocham <3 Oczywiście z second-handu.
Torbicha była dodawana do książki Fashion People KLIK
Czas na herbatę pomarańczową :)

Zobacz też

2 komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny zestawik :) super! sliczny kolro włosów masz!

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram