Mariacka - ulica rozrywki

Jeśli ktoś się stęsknił tutaj za Blond Frelą (bo ja bardzo!), to zapowiadam, że po weekendzie się pojawi, w gryfnej odsłonie! :)  Podob...

Jeśli ktoś się stęsknił tutaj za Blond Frelą (bo ja bardzo!), to zapowiadam, że po weekendzie się pojawi, w gryfnej odsłonie! :) 
Podobno nie ma Śląska na blogu, a miał być - jeśli Park Śląski, Sztauwajery to nie Śląsk, to gratuluję znajomości pani zarzucającej :) Podobno też ja uprawiam autopromocję na SWOIM WŁASNYM blogu, no cóż, to iście dziwne zjawisko, że założyłam blog i się na nim pojawiam. Chyba na swoim blogu nie musimy się tłumaczyć, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Różnie to w życiu się przecież układa. Dwie Frele będą, spokojnie. Ściskamy rzycie (pol. dupki) i będzie się działo. No przecie wiosna przyszła. Wszystko się obudzi do życia, nawet ma towarzyszka :)


A dziś MARIACKA. Każdy Ślónzok raczej dobrze zna tę ulicę. Stała się główną imprezownią Katowic, to tu skupia się życie nocne. To tu powstają coraz to nowe knajpy (3 ze śledziem i wódką - zwolenniczką nie jestem), to tu spotykają się pseudohipsterzy, to tu lepiej nie wchodzić w niedzielę rano - zarzygane ławeczki to standard ;) Ja i Blond Frela nie jesteśmy zwolenniczkami pozerskich knajp, w których na siłę wystylizowani ludzie zbierają się w kółeczkach wzajemnej adoracji (oczywiście nie wszędzie!). Dlatego Mariacka zaczęła bardzo szybko nas przytłaczać i coraz rzadziej się tam pojawiamy. Ale serdecznie możemy na przykład polecić pizzerię Len Arte - najlepsza włoska pizza w mieście - i Złotego Osła nieopodal - to nasza najlepsza miescówka - zdecydowanie! Pyszne wegetariańskie jedzenie, klimatyczne wnętrze i świetna atmosfera. Jeśli ktoś tam nie był, to musi koniecznie zajrzeć. Chyba że bez mięcha obyć się nie może;) 
Na Mariackiej mamy też naszą gryfną... cipkę. Czyli kurę - rozwalający kolorami mural - strasznie go lubię :) Nie tylko na Śląsku się tak mówi: http://sjp.pwn.pl/slownik/2449452/cipka 
W końcu do kur wołamy "Cip, cip, cip" ;) 
A tu jeszcze Mariacka kiedyś - ta pocztówka mnie zauroczyła. Zresztą jak większość pocztówek starych Katowic.

A piszę o Mariackiej, bo przechodząc ostatnio tą ulicą, strzeliłam sobie parę zdjęć :) 
Na sobie nie mam nic nowego - lniana bluzka z Bershki, którą ubóstwiam. Połączyłam ją ze spodniami z sh i butami z H&M. No i z racji tego, że kropiło, zaopatrzyłam się w płaszczyko-kurtkę marynarską - urzekł mnie kaptur w paski, którego tu nie widać, ale pewnie pojawi się jeszcze parę razy :) 
A na koniec jeszcze nasi przeciągacze liny. Naprawdę można wziąć ich za ludzi z krwi i kości ;)

Zobacz też

8 komentarze

  1. Świetna jest ta kura! :D A przeciągacze liny nie są prawdziwi? ;>
    Piękne to stare zdjęcie - uwielbiam takie oglądać <3 I co najważniejsze... Ty jesteś taka piękna! Masz śliczne włosy! <3
    Z chęcią bym poobserwowała... ;>
    Wpadnij do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziołchy mołcie gryfnego bloga :)
    Staję się wierną czytelniczką.
    Świetna stylizacja, no i kolorek włosów masz cudowny.
    Swoją drogą mój ulubiony choć u mnie niestety ciężko osiągalny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że ubodłam Cię moim komentarzem, skoro tak się do niego odwołujesz i tłumaczysz. ;) Sorki. Wzięłam sobie do serca Twoje słowa, że to nie ma być słit blog z słit postami i komentarzami - ale chyba jednak wolisz ochy-i-achy niż konstruktywną krytykę... cóż...

    Czekam na blond-frelę i śląską godkę. I nowe ciekawe posty. :)

    Ładnie Ci w granacie. A przeciągacze są the best. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zauważyłam choćby przez chwilę, żebym dodawała słit posty, słit komentarze nie są zależne ode mnie:)
      Nie zauważyłam też, żebym się tłumaczyła - zarzuciłam Ci tylko nieznajomość Śląska - nigdy nie obiecywałyśmy, że każdy post będzie robiony w kopalni czy familokach - bo chyba tylko z tym Ci się on kojarzy :)
      Nie jestem osobą, która przejmuje się np. takimi głupotami, że komuś się nie podobają moje włosy czy ja cała :) Chyba że zapowiedź Blond Freli to tłumaczenie, ja jej do niczego nie zmuszam, nie o to chodzi na tym blogu.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Pół pierwszego akapitu to tłumaczenie. ;-)))
      I myślę, że to Ty odbierasz Śląsk bardzo tendencyjnie i chyba nie do końca rozumiesz to pojęcie, ale jesteś przyjezdna więc jest Ci to wybaczone. :)

      A zamiast nerwowo reagować na komentarze i próbować się odciąć, weź się za bloga - na Blond Frelę pewnie nie masz wpływu, ale np. na warsztat językowy (jako polonistka) chyba tak?...

      Pozdrawiam serdecznie i czekam z niecierpliwością na kolejne posty! :-)

      Usuń
    3. To chyba nie ja się denerwuję, tylko Ciebie coś denerwuje tutaj ;) Mnie to śmieszy :))
      Znajomością języka wykazuję się w pracy, nie przypominam sobie, żebym pisała, że będzie to blog modowy z postami pisanymi kwiecistym językiem albo że będę się wczuwać w jakieś elaboraty - posty piszemy razem :)
      I jeśli oczekiwałaś po blogu wynurzeń nt. Śląska, to nam przykro, nigdzie nie obiecywałyśmy, że będziemy tu pokazywać nie wiadomo co, a zdjęcia robi mi mój luby, rodowity Ślązak (zresztą Blond Frela też się tu urodziła), więc nietendencyjnego Śląska chyba musisz szukać nie na blogu modowym, a na blogu o Śląsku, jeśli tak bardzo Ci go brakuje - bo my niestety nie zaspokoimy wszystkich:)
      Ale polecamy się na przyszłość, bo mamy w zanadrzu parę fajnych sesji ;-)
      Frele pozdrawiają! :)

      Usuń
  4. Przeciągacze liny jak żywi, a kura szalona - ciekawe zdjęcia.
    Świetna jest ta Twoja bluzeczka i torba
    pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram