Wkładam słuchawki i biegnę

Z racji tego, że ostatnimi czasy o  hip-hopie  stało się dość głośno (jeśli ktoś nie wie, o co kaman, to najwidoczniej nie oglądał bąd...

Z racji tego, że ostatnimi czasy o hip-hopie stało się dość głośno (jeśli ktoś nie wie, o co kaman, to najwidoczniej nie oglądał bądź nie zauważył szumu po filmie "Jesteś Bogiem" i nie jest świadom, że Kaliber 44, czyli legenda rapu, wraca), ja zaczęłam coraz częściej znowu do niego wracać. Nie powiem, miło jest znowu posłuchać Kalibra, Paktofoniki, ale też Eldo, Małpy (kochany ziom z Torunia), Molesty, Pezeta, Ostrego, Brudnych Serc, Małolata, Warszafskiego Deszczu, W.E.N.A. i Rasmentalism... - czyli po prostu polskiego hip-hopu. Przyznaję, że nie jestem na bieżąco z młodymi artystami, nowymi płytami (śledzę tylko tych ulubionych, znanych mi już od dawna, zamknęłam się na nowości, ale może pora to zmienić). 

Cieszę się, że nie jestem już tak zamknięta jak kiedyś. Uważam za żenujące, iż jak miałam fazę na rock, to nie dopuszczałam do siebie żadnych innych dźwięków, zaś jak miałam fazę na rap - gardziłam ostrymi dźwiękami. Na dzień dzisiejszy jestem bardzo otwarta, kocham alternatywę, rocka, hip-hop, elektronikę, reggae, otwieram się na przeróżne gatunki. To tak jak z każdą dziedziną życia - jak się człowiek zafiksuje, zamknie, to nie będzie się rozwijał. Proste. 
No ale dobra, nie otworzę się nigdy na disco-polo, być może dobrze, że nie chadzam na wesela, bo nie zniosłabym tego. Ja sobie wymyśliłam swoje wesele (ja żoną? Szyderczy śmiech) i nigdy przenigdy nikt mnie nie zmusi, żeby królowały na nim "Żono moja, serce moje...", "Kochanych rodziców mam" czy inne góralskie i discopolowe przyśpiewki. I niech sobie gadają, że jestem sztywniarą i tak musi być, bo wujkowie i ciotki przy niczym innym się bawić nie będą. A ja mam to gdzieś, to będzie MOJA impreza, nie ludzi. Najwyżej będę tańcować sama. Ot co. Ale chyba znowu zapędziłam się w dygresjach...
 
KATO KATO... MIASTO OGRODÓW.
I ogłoszenie parafialne - w TYM KONKURSIE są do wygrania ważki, ale jeśli nie zostawicie komentarza pod postem, którą wybieracie, u nas bądź u Sztukkilka, to niestety nie połapiemy się, kto nas polubił i udostępnił info na blogu, no i którą ważkę wybiera. Także no - zapraszamy :)  Jesteśmy na Facebooku i Bloglovin. Czas do końca lipca! 

Zobacz też

12 komentarze

  1. Niedługo mój pierwszy, od dawna planowany koncert Ostrego ; ) Dzisiaj, będąc w galerii, zwróciłam uwagę na podobną opaskę do włosów, jest super ! ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To baw się dobrze! U mnie było średnio, ale to trochę była wina klubu. Zastanawiam się cały czas nad Męskim Graniem w sobotę :P

      Usuń
  2. O, u ciebie też marynara:)Świetne są te buty z Housa.

    Ciekawa jestem jak to z tym weselem będzie u ciebie, buntowniczko;)

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaaa to możemy przybić piątkę - nie chadzam na wesela , byłam w życiu na całym jednym ( podobno było lajtowe ) a ja zniosłam je ledwo :D nigdy nie będę miała własnego - niedoczekanie i na disco polo nie dam rady się otworzyć haha ...świetny luzak !

    buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo przyjemny zestaw, naszyjnik i bransoletki to świetne uzupełnienie - są śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. I ja wesel nie znoszę! Dlatego zdecydowałam, że mieć go nie będę - wystarczy mi obiad w miłym gronie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnie! <3

    http://linde-lo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja muszę przyznać, że uwielbiam disco polo na weselu, w końcu można się powygłupiać i nie traktować życia serio przy muzyce "na poziomie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie miałabym na swoim weselu muzykę na poziomie ;) Wesela nie chcę, ale jeśli byłabym zmuszona - stare polskie przeboje leciałyby cały czas. Niekoniecznie ambitne :)

      Usuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram