Męskie Granie i Michael

Ostatnio najbardziej lubię czerń i szarości. Tu przełamałam trochę szarość chustką w kratę, no i oczywiście płomykiem na głowie. Nie rozsta...

Ostatnio najbardziej lubię czerń i szarości. Tu przełamałam trochę szarość chustką w kratę, no i oczywiście płomykiem na głowie. Nie rozstaję się też z butami alcaponkami, które jednak kojarzą mi się z Michaelem Jacksonem - moim idolem z dzieciństwa, zresztą muzycznie jest nim do dziś. Założyłam nawet dla niego skarpeciochy, niestety nie białe... 


W sobotę Męskie Granie w Żywcu zakończyło me muzyczne lato (mam nadzieję, że jesień też będzie tak bogata w doznania słuchowe). W amfiteatrze Pod Grojcem rządził hip-hop. W dobry nastrój wprawił mnie delikatny występ Meli Koteluk, bo potem to już pooooszło. Kaliber 44 i O.S.T.R. z Urbaniakiem zdecydowanie byli najlepsi. A wspólny numer K44 z dyrektorem artystycznym MG, czyli Ostrym - to dopiero niespodzianka! Genialne "Baku Baku to jest skład". Bawiłam się zacnie. 



Myslovitz przyzwoicie, ale to już nie mój klimat. Czesław Śpiewa jak zwykle dał dla mnie ciała. Irytuje mnie coraz bardziej.
Pani Buka, czyli cudna Kasia, jak zwykle dała dobry koncert. Ale Small Synth Orchestra to dopiero był czad! Kocham Smolika, a "Das Model" zespołu Kraftwerk w wykonaniu Kaśki Nosowskiej  brzmiało genialnie (no i po niemiecku...). "Jutro jest dziś" na zakończenie było tak emocjonujące, a zarazem wzruszające, że hej! 

Mimo wszystko nie odczułam takiego klimatu jak trzy lata temu w Szybie Wilson podczas pierwszej edycji Męskiego Grania. W Żywcu było mnóstwo przypadkowych osób, miejsce nie sprzyjało jakiemukolwiek wczuwaniu się. Ale i tak to był cudny babski wieczór, zakończony nocą w cudnym domu z pięknym widokiem, a potem pysznym śniadaniem - Ewa, dzięki! Masz cudnych dziadków.  No i pozdro dla pozostałych towarzyszek (ten rudzielec też był: KLIK), które teraz zwiedzają norweskie fiordy! 


Ale Piotr Stelmach z Trójki, którego uwielbiam i mogę słuchać i słuchać, chyba jednak modowo przesadził... Obcisłe czarne spodnie, łańcuchy, wielki pasek, szary T-shirt wsadzony do spodni, sporawy mięsień piwny i czarna czapka... Jednak wolałabym zostać przy słuchaniu niż patrzeniu. 





Zobacz też

11 komentarze

  1. Julitko przeglądam od początku i czytam zawsze z zapartym tchem :)))) :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Julitko! Uwielbiam Was czytać i oglądać! :)) Od samego początku! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie pozytywna osoba z Ciebie :D Ślicznie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Twoje włosy! I jesteś taka uśmiechnięta.

    OdpowiedzUsuń
  5. zazdraszczam Ci tego męskiego grania! :D aleś Ty fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oddawaj sweter, jest ślicznyyy <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie wyglądasz Ruda melomanko!!! Ale ten warkocz... przepiękny!!! Nie ma co zapuszczam włosy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja je porządnie podcinam w przyszłym tygodniu! :) Ale szybko mi rosną, więc pewnie szybko wrócę do takiej długości ;)

      Usuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram