Miszmasz, czyli społecznie, biegowo etc.

SPOŁECZNIE Z racji tego, że może jestem rudą, wredną i twardą babą (albo za taką uchodzę), to serducho mam dobre. Chciałabym d...


SPOŁECZNIE
Z racji tego, że może jestem rudą, wredną i twardą babą (albo za taką uchodzę), to serducho mam dobre. Chciałabym dziś zapoznać Was z inicjatywą stowarzyszenia Intro. Popieram takie działania - chodzi w tym przypadku o wszelaką BEZPŁATNĄ pomoc (psychologiczną, prawną, społeczną) udzielaną także przez internet! Jeśli wiecie, że ktoś jest w potrzebie, znacie kogoś takiego - udzielajcie informacji, myślę, że takie inicjatywy są bardzo potrzebne! A pewnie wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że ktoś może im fachowo pomóc bez żadnych opłat. Warto się wspierać.

BIEGOWO
Fot. mmsilesia

Wzięłam tydzień temu i dziś udział w dwóch biegach - na 7 km w Parku Śląskim i w Międzynarodowym Biegu w Tychach na 10 km (cóż za dumna nazwa...). 
W Parku Śląskim biegło mi się fenomenalnie pomimo strasznego słońca, motywacja była, organizacja w miarę dobra, niczego mi nie zabrakło. Zero ciśnienia, bo nie jestem osobą, która biega tylko dla wyników. I mimo że po przyjeździe do domu dostałam migreny, to byłam szczęśliwa. 
Niestety, Tychy trochę to wszystko zepsuły. Wiem, że drugi raz chyba nie pobiegnę w tym biegu. 
Fot. www.tyskipolmaraton.pl

Start opóźniony o ponad godzinę! Dosyć, że był to dla mnie spory stres, bo walczę ostatnio ze strasznymi kolkami podczas biegu, nad którymi mam zamiar popracować, to jeszcze doszło to cholerne oczekiwanie. Niezbyt umilane gadaniem, którego nie dało się słuchać (połowy nie słyszałam, bo przerywało). Nie wiem, mam też wrażenie, że panowało jakieś dziwne ciśnienie wśród biegaczy. Nie czułam się komfortowo. 
Ból towarzyszył mi od pierwszego do ostatniego kilometra, nie dałam czadu na końcu jak w Chorzowie, ale i tak jestem dumna, bo w zeszłym roku nie dałabym się namówić na coś takiego! 
 No i w Tychach biegł mój Rudzielec, więc mimo wszystko były jakieś plusy.
Ale Tychy powinny się wiele nauczyć, półmaratończycy mieli jeszcze więcej problemów. 
Kolejny minus dla tego miasta, mimo że w nim pracuję, wiem, że się nigdy nie zaprzyjaźnimy. Ale za to jakie dziewczyny w Tychach fajne! 

PARKOWO
A tu dla Was po prostu parę fotek z sesji z Blond Frelą (jej wersja tu: KLIK). Właśnie z Parku Śląskiego (WPKiW). Takie wypady uwielbiam - spacer, kawka i rozmowy.
I polecam wszystkim ichniejszą siłownię na powietrzu, ćwiczenia nocne, kiedy są pustki, rządzą!

A już niedługo foty z dziołchami właśnie z Tychów - zrobione w Ogrodach u Kapiasa. Pięknie było! 

Zobacz też

26 komentarze

  1. Podziwiam Cie kochana za determinację i zapał do biegania, ja niestety taka nie jestem:)Super stylizacja :)
    Pozdrawiam Serdecznie!!!
    http://zocha-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję!:) też zaczęłam biegac i bardzo dobrze mi z tym :)) ślicznie wyglądasz, cudne spodnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nienawidzę biegać, więc podziwiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie umiem się zmotywować do biegania. Biegałam regularnie przed złamaniem nogi, a teraz już 2 rok próbuję się zmotywować do powrotu ;\
    masz cudowny kolor włosów i sweter!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Super pulower! W szczególności budzi dużą sympatię gdy patrze na pochmurne blisko jesienne niebo.
    Zapraszam do mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny casualowy zestaw :d
    zapraszam http://majlena-fashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. na luzie i z charakterem bardzo fajnie :)

    http://hipnature.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja planuję zacząć biegać jesienią ale nie będę się raczej na tym skupiać jakoś szczególnie, będzie to raczej uzupełnieniem basenu i siłowni. Zobaczymy czy się polubimy tym razem (: Jedynie co to martwi mnie jesienny chłód i moja skłonność do chorowania :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na przykład uwielbiam biegać zimą, najlepiej się wtedy czuję. Ale odporność mam dość wysoką :)

      Usuń
  9. może i ja kiedyś pobiegnę w jakimś maratonie? :D:D haha, chudzinko Ty! aleś Ty urocza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi do maratonu jeszcze daleko... Ale kto wie, może jakiś półmaraton... ;)

      Usuń
  10. Uwielbiam biegać i napalam się na czynny udział w takich imprezach!!! Muszę się tylko uporać z drugim szkudnikiem, co kiełkuje w moim brzusiu i kto wie, może za rok dam już radę!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulala! Po szkodniku pewnie bieganie będzie wskazane... ;)

      Usuń
    2. P.S. Twoje włosy są przepiękne!!! Myślałam o zmianie koloru na bardziej naturalny (w związku ze szkudnikiem ;), ale jak widzę takie piękne długie rudości to też takie chcę!!! Długa droga jeśli chodzi o długość :D). Jeśli mogę zapytać? Jakiej używasz farby? Ja na razie szukam swojego odcienia i nie mogę go znaleźć!! Najbardziej mi się podobał zaraz po dekoloryzacji, ale zachwyt trwał zaledwie 2 tygodnie!!! Już nie udało mi się osiągnąć takiego efektu! Z resztą teraz muszę się ograniczać z farbowaniem bo mnie gin... przegoni za góry i lasy!!! :D Ale bełkot... to wszystko te hormony :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    3. Ja też myślałam o o bardziej naturalnym, ale ciężko mi się rozstać z rudym :) po dekoloryzacji miałam niezły plomień na głowie, ten teraz to nic! Używam albo Płomiennej Iskry z joanny, albo Pure Paprica z L´oreal :) Ale ten Twój odcień też super! Ja myślę o jakiejś ziołowej farbie:)

      Usuń
    4. Dzięki :) Jak wytrwam w rudościach do wiosny, to wypróbuję :D

      Usuń
  11. Fajnie, że są takie portale gdzie można zasięgnąć porady bezpłatnie i że są ludzie tacy jak Ty, którzy wspierają takie inicjatywy!

    Bardzo, bardzo podoba mi się twój styl, nie tylko ubraniowy, taka ciepła aura wokół Ciebie, super!

    OdpowiedzUsuń
  12. podziwiam, ja w ogóle nie lubię biegać...

    OdpowiedzUsuń
  13. ale super wyglądasz!!:)
    p.s butki kupiłam nie więcej niż tydzień temu, wiec powinny jeszcze być, bo to nowa kolekcja :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No i super, że wspierasz słuszne cele :-) A wyglądasz świetnie :-)

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram