Kim są ci hipsterzy?

Zauważyłam tendencję do bardzo szybkiego oceniania ludzi i nadawania im na przykład miana pt. „Hipster”. Hipsterem jestem ja, bo ...

Zauważyłam tendencję do bardzo szybkiego oceniania ludzi i nadawania im na przykład miana pt. „Hipster”. Hipsterem jestem ja, bo mam takie, a nie inne okulary, zdarza mi się wyglądać niedbale, do niedawna nie miałam telewizora, a jeśli go mam, to służy mi do odtwarzania filmów (wiecie, tych niszowych, to przecież też takie hipsterskie!), bywam na festiwalach muzyki alternatywnej… Hipster jak nic.



Lata 40. XX wieku
Ale czy wiecie w ogóle, o co chodzi z hipsterem? Skąd to się wzięło? Czy określacie tym mianem każdego, kto ma jakieś tam okulary i wygląda „alternatywnie”?
Od lat 40. XX wieku, głównie w Stanach Zjednoczonych, rozwijały się opozycyjne subkultury wobec kultury mainstremu – diggersi, hipsterzy, bitnicy. Wolność i niezależność były dla nich najważniejsze. Hipsterami byli ci, którzy bywali na koncertach jazzowych, słuchali bebopu (lubili improwizację), czytali egzystencjalistów, byli tajemniczy, snuli się po Greenwich Village.
Co ciekawe, mieli swój własny kod językowy, czyli hip język. Od mainstreamu starali się odciąć również poprzez ubiór – nosili się biednie, ale strojowi nadawali odrobinę elegancji. Bywali w wybranych miejscach, no i poszerzali pole percepcji za pomocą narkotyków. Z wiadomych względów nie zarabiali zbyt dużo, imali się prac dorywczych.
Byli przeciwnikami tzw. amerykańskiego snu.


Kontynuatorzy 
Kontynuatorami byli bitnicy. Zapewne o nich słyszeliście. A jeśli nie słyszeliście, to może oglądaliście film „W drodze” – z tą od wampira ze „Zmierzchu” – aktorką jednej miny, która irytuje mnie w każdym, niestety, filmie. Choć film mi się nie podobał, to jednak spowodował, że kilka osób dowiedziało się czegoś o Jacku Kerouacu, bo jest ekranizacją jego powieści. Kerouac był bitnikiem. Owianym legendą – trudno się dziwić, prowadził bujne i barwne życie.


Współcześni hipsterzy
A jak jest z dzisiejszymi hipsterami? Mam wrażenie, że osoby określane przez innych mianem „hipster” zazwyczaj się do tego nie przyznają i uważają to określenie za pejoratywne. Nie chcą być utożsamiani z żadną subkulturą, więc nie identyfikują się z tym określeniem. Wszystko jest bardzo płynne i nie jest określane przez bunt, tylko przez styl. Bo przecież hipsterem może być każdy, kto jest bardziej nowoczesny niż inni wokół (w jego mniemaniu), ubiera się oryginalnie, awangardowo.
Dzisiejsi hipsterzy głównie krytykują nieoryginalność, mają niszowe zainteresowania, chcą się w ten sposób odciąć od mainstreamu. Nie oczekujmy po nich zrobienia rewolucji, próby zmiany świata. Z pewnością ma na to wszystko wpływ to, w jakim świecie aktualnie żyjemy. Czasy się zmieniają, ludzie i ich podejścia również.


Z przymrużeniem oka - być hipsterem
1. Noś takie marki jak American Apparel, Vans, Brandy Melville, Free People Urban Outfitters... No i ubrania vintage. 
2. Noś obcisłe jeansy, rurki. Szczególnie Wy, chłopcy, o tym pamiętajcie. Rury do granic możliwości. Wasze interesy muszą to jakoś znieść. 
3. Zakładaj koszulki z nazwami zespołów, które nikomu nic nie mówią, z ciekawymi nadrukami, napisami, no i oczywiście ważne są flanelowe koszule. W kratę, to jasne. 
4. Musisz mieć okulary w plastikowej oprawie. Takie mniej więcej jak ja na co dzień. Najlepiej Ray Bany. Mogą być zerówki. Nieważne.
5. Noś Converse'y, buty vintage, klasyczne Reeboki, Kedsy... No jestem hipsterem.
6. Pij kawę w Starbaksiku, miej ajfona, makbuka, przesiaduj z ambitnymi książkami w kawiarniach. Jeździj na oldschoolowym rowerze, rób zdjęcia analogowym aparatem. 
7. Jedz zdrowe żarcie - odwiedzaj biobazary, targi, sadź ziółka na balkonie.
8. Bywaj w niszowych galeriach, klubach, na imprezach, festiwalach muzycznych, chodź na niszowe filmy. Podobno Jim Jarmusch jest w sam raz, ale hmm... Moim zdaniem nie jest wystarczająco niszowy!
9. Słuchaj muzyki niszowej, takiej, żeby po wymienieniu nazw zespołów nikt nie wiedział, o czym mówisz. Indie rock, garage rock, niezależny rap, nu-rave, generalnie alternatywa. Warto odwiedzać stronę Pitchfork Media.     
10. Udzielaj się w mediach społecznościowych - pisz bloga, używaj Tumblra, Instagrama - fotki z filtrami zewsząd - oj tak. 

Korzystałam ze strony wikihow.com/Be-a-Hipster Subkultura hipsterów. Od nowoczesnej etyki do ponowoczesnej estetyki
Polecam artykuł Vargi Powrót zbuntowanego pokolenia.




Zobacz też

13 komentarze

  1. :) Bardzo mi się podoba temat dzisiejszego bloga - fajnie, a najbardziej ostatnia jego część dotycząca 10 przykazań jak 'być hipsterem z przymrużeniem oka' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Sebastian, wiesz już, co i jak... Ajfona już masz, robimy hipsterską imprezę ;)

      Usuń
  2. Z tego co napisałaś to:
    Ile punkcików trzeba spełniać, żeby nazwać siebie "hipsterem"?
    1. Piję kawę w Starbaksiku;
    2. Jeżdżę na oldschoolowym rowerze;
    3. Odwiedzam biobazary;
    4. Słucham wokalistów i zespołów, których nazwy nic nie mówią moim znajomym (ale w tym wypadku to raczej wynika z ich braku podstaw).
    Chyba to wszystko. Słaby ze mnie hipster.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja spełniam prawie wszystkie punkty, cienias z Ciebie... ;) Zacznę tylko do Starbaksika chodzić i zamówię ajfona i hipster w stu procentach!

      Usuń
  3. nie stać mnie na ajfonaaaa i kawę w Starbuuuuniuuu - nigdy nie będę hipsterem ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze mówiąc, to nie do końca się zgodzę z tym, co piszesz, to znaczy mam na myśli to, że jeszcze do niedawna osoby, o których piszesz, były bananami, a teraz nagle stały się częściowo hipsterami. :P Parę lat temu każdy mówił: ten jest bananem, tamten też, a teraz każdy jest hipsterem, jeśli wiesz, o czym mówię. :) Przez długi czas nie wiedziałam, co ludzie sobie ubzdurali z tym określeniem, bo faktycznie zaczęli używać słowa hipster zamiennie na banany, ale to przecież nie to samo i jest między nimi różnica, choć nie wiem, obecni hipsterzy są tak naprawdę byłymi bananami :P. Nie mam ajfona, lubię kawę ze starbucksa, lubię raj bany, choć ich nie mam :D, choć raz usłyszałam od kolegi, który mnie długo nie widział, że jestem hipsterem, wiem, że nie miał nic złego na myśli, ale jakoś tak poczułam się urażona ;p. Tak jak to napisałaś, nie czuję potrzeby utożsamiania się z jakąś grupą, a to, że podoba mi się taki ubiór, a nie inny, to też o niczym nie świadczy, co najwyżej o jakimś guście. A trzecie i najważniejsze, zainteresowania też w zasadzie nie świadczą o tym, czy ktoś jest hipsterem czy nie, jeżeli ktoś lubi tzw. niszową muzykę, no to cóż, taki jego wybór. :) Myślę, że hipsterem staje się wtedy, kiedy zaczyna się dorabiać ideologię do tego, co się robi. Bo jeżeli ktoś naprawdę interesuje się tym, a nie innym, to nie jest sam dla siebie hipsterem, jest po prostu sobą. Jestem pewna, że za jakiś czas to określenie zostanie zastąpione innym, po prostu przeminie z modą. :)

    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, jestem tego pewna, że przeminie z modą, pojawi się coś nowego.
      I widzisz, świetne spostrzeżenie z tymi bananami, bo jakoś o nich nie pomyślałam.
      A jeśli chodzi o staraksa, ajfony itp. - tak jak napisałam - wszystko jest napisane z przymrużeniem oka, żeby pokazać, że tak naprawdę większość z nas mogłaby być nazwana hipsterem...
      Również pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Ach!! Ten Twój warkocz!!! Czy jest hipsterski ;)??? Pięknie wyglądasz!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże! jakie Ty masz piekne włosy! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Słuszna argumentacja - wszystko już było;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm w sumie określenie hipster, które dotyczyło kogoś oryginalnego, alternatywnego zamieniło się w określanie ludzi o podobnych zainteresowaniach i podobnym wyglądzie, niby offowych ale w mainstreamowy sposób. To właśnie te podpunkty o których napisałaś;) Dodałabym jeszcze, że ajfon i laptop musi być biały! Swoją drogą podobają mi się białe urządzenia elektroniczne i ostatnio bardziej polubiłam koszule w kratkę;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja od długiego czasu , kilka lat słucham alternatywnych i raczej nieznanych zespołów hehe ;)

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram