Jak przetrwać mundial?

Jak przetrwać ten trudny miesiąc, podczas którego zewsząd dochodzą do nas informacje dotyczące piłki kopanej? Włączasz radio - analiza do...

Jak przetrwać ten trudny miesiąc, podczas którego zewsząd dochodzą do nas informacje dotyczące piłki kopanej? Włączasz radio - analiza dotycząca tego, czy Belgia zawojuje boisko w Brazylii, czy jednak ma drużynę składającą się z samych młodych leszczy i nie da rady; włączasz telewizor - Majdan z doczepianymi włosami trajkocze tak szybko, że zanim zdążysz zrozumieć cokolwiek, zasypiasz ze znużenia; otwierasz gazetę codzienną, za którą zapłaciłaś te całe 3 złocisze, a tam się okazuje, że jej połowę stanowi dodatek na mundial; otwierasz serwis informacyjny, który sprawdzasz codziennie - analizy przed meczem, analizy po meczu, a w trakcie oczywiście relacja na żywo... Jak żyć?! Wprawdzie nie jestem Tuskiem, ale odpowiem Wam na to pytanie. 

Mundial jeszcze trochę potrwa, a ja na przykład mam zamiar nie obejrzeć ani jednego meczu. Podkreślam: ani jednego. A co ważne - każdy z nich będzie próbował wedrzeć się z salonu do mojego pokoju, który z nim graniczy. Mój luby jest oczywiście kibicem, telewizor i komputer współpracują, bo tu trzeba obstawić, tu trzeba porównać, tu trzeba doczytać. Bałagan, problemy przyziemnego świata, nie wspominając o współlokatorce, czyli mnie, nie istnieją. Liczy się to coś okrągłego i tych kilkunastu gości, którzy za tym czymś biegają. Oni przynajmniej mają z tej czynności jakieś profity. Pff, jakieś. Ogromne to mało powiedziane. A Wy, panowie i panie, możecie nabawić się co najwyżej brzucha piwnego od wlewania w siebie piwsk i pożerania chipsów, bo przypominam: to oni biegają za tym czymś, spalając kalorie, nie Wy. 
No to jak przetrwać, żeby ominąć to całe kopanie? 

  • Przygotuj sobie na każdy wieczór tego miesiąca FILMY, które chciałaś/eś obejrzeć (w przypadku pań mogą to być seriale czy też kino, którego Wasz chop nie trawi), i nadrób w ten sposób zaległości. Ja na przykład mam zamiar obejrzeć kilka niszowych pozycji i już mnie ta perspektywa bardzo cieszy. Może postawicie sobie cel: jeden film codziennie przez miesiąc? Kultury nigdy za wiele. 
  • Może podobnie zrobisz z KSIĄŻKAMI? Nie przesadzajmy, nie mówię tu o jednej książce każdego dnia, ale na przykład 20 stron każdego wieczoru? Jako polonistka powiadam Wam, czytanie rozwija, rozwija i jeszcze raz rozwija. A czytaj sobie nawet "50 Twarzy Greya", dla każdego coś miłego. Ale czytaj. Myśl. Wytęż zwoje mózgowe. Bo jak zapewne pamiętacie z lekcji biologii: nieużywane organy zanikają... 
  • Gdy już nie wytrzymasz ze współlokatorem/ką, sąsiadami oglądającymi mecz - idź POBIEGAĆ / POPŁYWAĆ / POĆWICZYĆ / POSPACEROWAĆ / POJEŹDZIĆ NA ROWERZE (niepotrzebne skreślić). Mi się na przykład świetnie biega, gdy jestem na coś zła. Do tego stopnia, że wybiegam z domu wściekła, biegnę coraz szybciej z zaciśniętymi zębami, po 500 m jestem tak zdyszana, że mam ochotę zawrócić. Ale przecież jestem tak zła, że muszę się pozbyć tego całego jadu. No to biegam, biegam, biegam... I po kilkunastu minutach łapię się na tym, że uśmiecham się sama do siebie. Wariatka. Spróbujcie. 
  • NIE PRÓBUJ SZANTAŻOWAĆ swojego partnera/rki tekstami w stylu: Albo mundial, albo ja! Chyba śnisz, że wybierze Ciebie? [szyderczy śmiech]. Zejdź na ziemię. Zszargasz sobie nerwy, a i tak nic nie wskórasz fochami, tupaniem nóżką i nadąsaną buzią. 
  • NIE OGŁASZAJ CAŁEMU ŚWIATU, JAK TO NIENAWIDZISZ PIŁKI NOŻNEJ I MUNDIALU. Śledzisz na Facebooku/Twitterze/forach itp. wpisy znajomych i innych internautów i starasz się na siłę włączyć do dyskusji swoje trzy grosze na temat tego, jaka to piłka kopana jest beznadziejna i nie rozumiesz, jak można ją oglądać i się ekscytować? Puknij się w głowę. Ale już. Lepiej zajmij się tymi czynnościami, które opisałam wyżej. Nie uważasz, że takie bezsensowne malkontenctwo, obrażanie tego sportu na każdym kroku jest już naprawdę nudne? Daj sobie spokój, a będziesz szczęśliwsza/y. 
  • Nie chcę, broń Boże, namawiać do alkoholizmu, ale NAPIJ SIĘ WINA. Kieliszek wina do tego filmu/książki nie zaszkodzi. Mi często odbija palma, gdy mam wolną chatę - wino, łóżko, Brodka "Dancing shoes" (sprawdzają się też nowe "Syreny" Rojka) i jadę... Czyli skaczę po łóżku i śpiewam, dopóki nie spocę się ze zmęczenia. Odstresowuje. Tracisz kalorie podczas swych łóżkowych szaleństw (ach to łóżko, służy do tylu przyjemnych szaleństw), możesz się wyżyć "artystycznie", a jak jest już po wszystkim, nakręcasz się pozytywnie, bo śmiejesz się z siebie do rozpuku. Polecam. 
  • A na koniec... No poświęć się dla drugiej osoby i OBEJRZYJ MECZ albo UGOTUJ JEJ COŚ DOBREGO, no i zdrowszego niż chipsy i inne przekąski. Zawsze możesz dzierżyć w łapie swój ulubiony magazyn albo przeglądać Pinteresta, ale towarzysz drugiej osobie i wysłuchuj nudnych komentarzy od czasu do czasu. Zawsze też możesz jej zamknąć buzię przygotowanym jedzeniem. Będzie spokój.

    A Wy jak będziecie spędzać mundial? Ja się właśnie odcinam w Pieninach. Cudnie jest. Zaleję Was niedługo paroma pięknymi widokami. No to hawk! (takie tam nawiązanie do Indianina z koszulki, którą uwielbiam). 








Zobacz też

12 komentarze

  1. jak to dobrze, że mój Lechu nie ogląda telewizji, a za piłką nożną nie przepada wcale a wcale ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój nie oglądał do momentu, kiedy nie chciało mu się ciągle chodzić na mecze do kumpli. Postanowił, że będziemy mieć tv. No i masz babo placek... ;)

      Usuń
  2. a JA UWIELBIAM mUNDIALE, eURO...Zawsze jestem tym pochłonięta i cierpię, gdy umknie mi jakiś mecz ;)
    Bardzo fajna koszulka, reszta z resztą też :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w Euro też byłam wciągnięta ze względu na to, że oglądałam mecz na żywo na Stadionie Narodowym, inne emocje ;) Ale ogólnie piłka - niet :)

      Usuń
  3. Bardzo fajny zestaw! A o mundialowej gorączce szybko zapomnimy:-) dołącze do Twojego postanowienia 0 obejrzanych meczy;-)
    Pozdrawiam,
    Mayoume

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne mundialowe porady :D. Haha ja też nie mam zamiaru oglądać meczy, ale o dziwo znalazłam w tym całym kopaniu wspaniały sposób na chwilę relaksu. Moja siostra - zagorzała kibic(ka), husia mi Hanię w wózku, przez cały mecz od 18 do 20. O dziwo dziecko śpi jak zarżnięte (pomimo, że dziadek potrafi się bardzo głośno ekscytować) i 3 dni nie ma kolek!!! Czyżby Hancia wdała się w ciocie Agę???
    Zazdroszczę pięknych Pienin, ale Misio niedługo wraca to wyciągnę go wreszcie w góry :D
    Pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haaa, czyli jednak mundial może się do czegoś przydać ;)
      Wyciągaj, wyciągaj i rób foty!

      Usuń
  5. Ja nie oglądam i mój też nie ogląda na szczęście :-) Porady bardzo przydatne uważam :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę! :( No ale jak pasja, to pasja...

      Usuń
  6. Twoje rady jak najbardziej na tak ! :)
    mundial to dla mnie nuda :)
    masz bardzo fajny kolor włosów !

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehehe dobre porady, chociaż dla mnie mundial to całkiem ciekawe zjawisko i nie mam nic przeciwko meczom lecącym w tle. Nawet się cieszę, że mój luby ogląda też mecze, bo to znaczy, że nie będzie w tym czasie czytał podwójnej biografii Beksińskich, a to oznacza, że ja ją mogę w tym czasie przechwycić:D

    OdpowiedzUsuń
  8. ja się dołączam do mojego małża :) dostaję piwo łomża miodowe w jedną ręką i kabanosy bekonowe kania w drugą i kibicuje :P

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram