Zostań dzieciakiem

Dziś Dzień Dziecka. Każdy z nas nim jest, więc życzę tym małym i tym trochę większym, byście nigdy nie zatracili w sobie beztroski, uci...

Dziś Dzień Dziecka. Każdy z nas nim jest, więc życzę tym małym i tym trochę większym, byście nigdy nie zatracili w sobie beztroski, uciechy z życia i chęci rozwoju, które zazwyczaj towarzyszą nam właśnie w najmłodszych latach. A jakie było moje dzieciństwo? Ciekawe.
Czy ja już wspominałam na tych skromnych łamach, że byłam mądrym dzieckiem? Nie? Otóż byłam. Zanim na ziemskim padole pojawiła się moja siostra, interesowały mnie tylko książki. Nim potrafiłam czytać, zapamiętywałam całe historie czytane przez mamę i je potem wygłaszałam. Na szczęście ta miłość pozostała do dziś (gorzej by było, gdyby utrzymała się miłość do boysbandów, paru zespołów z nurtu disco polo i kilku telenowel brazylijskich czy wenezuelskich...) i życia bez czytania sobie nie wyobrażam.Jednym z najpiękniejszych wspomnień jest oglądanie bajek na ścianie - no wiecie, z rzutnika. Nie zapomnę tego klimatu. Ciemny pokój, mama i ja. Cudowne były też wycieczki z babcią do lasu, parku... Wszędzie z nią. Teraz, gdy jestem dorosła, zabieram ją na wycieczki do second-handów.Jeszcze piękniejsze czasy nadeszły wraz z pojawieniem się na świecie mojej siostry. Wreszcie byłam dla kogoś wzorem do naśladowania. 

Byłyśmy świetnymi aktorkami - po każdym odcinku obejrzanej telenoweli wybierałyśmy postać, tworzyłyśmy miniówki i kiecki z chust mamy, podbierałyśmy tusz do rzęs, no i dzierżyłyśmy w dłoniach kredki, które były papierosami. Jako że ma naiwniutka siostra liczyła się z moim zdaniem jak z niczyim innym, kazałam jej odgrywać role najbrzydszych bohaterek. Zorientowała się dopiero po latach [szyderczy śmiech]. Byłyśmy bardzo kreatywne, tworzyłyśmy takie zabawy, jakie filozofom się nie śniły. Swoją drogą śmieszy mnie to, że nawet podczas zabawy klockami Lego musiałyśmy dołożyć swoje trzy grosze, nie wystarczyły nam same plastikowe elementy - robiłyśmy ze szmatek zasłonki w oknach, kołdry dla ludzików, z plasteliny umywalki itp. Dzieliłyśmy się słodyczami - moja wredna siostra zawsze zostawiała kawałek batona bądź wafelka gdzieś za poduszką, czekała, aż zjem, i z triumfalnym okrzykiem na ustach wyciągała kąsek i delektowała się nim tak, żeby "język do tyłka uciekł" - tak mawiałyśmy.Mogłabym pisać elaboraty na temat dzieciństwa, ale przecież jeszcze wiele Dni Dziecka przed nami, więc zostawię coś na przyszłe lata... Nie bądźcie zachłanni! 


Kapelusz - vintage, kamizelka - H&M (second-hand), top - New Look (sh), spódnica - sh, buty - House, torebka - sh, bransoletka - nie pamiętam.

A na koniec jedna z moich ulubionych piosenek Eldo.
A o śląskim dzieciństwie Blond Freli TUTAJ.

Zobacz też

7 komentarze

  1. Zupełnie zapomniałam o zasłonkach, umywalkach itp.! Trzeba nam przyznać - byłyśmy (i jesteśmy!) kreatywne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zazdroszczę Ci siostry :( mnie się "urodził" brat i to był największy koszmar mojego dzieciństwa ;P
    też mnie książki interesowały, nawet już potem, gdy starsza byłam.
    i też miałam projektor ;) Bolka i Lolka mi ojciec wyświetlał ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne były te lata beztroski, teraz w trosce o podśpiewuję:puszek okruszek..;-)i wspomnienia ciągle żywe:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakże się cieszę, że mam dwie córy :D Będzie się działo!!!
    Zosia nie umie jeszcze mówić, ale trajkocze po swojemu jak nakręcona. Często czytam jej bajeczki, a potem Zosia czyta mamie, gestykulując i zmieniając głos zupełnie tak jak ja :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. super stylizacja, bosa spódnica

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram