INSPIRUJĄCE POSTACI: Marek Hłasko - piękny egoista

Marek Hłasko . Uwielbiały go kobiety i kochali mężczyźni - to zdanie widnieje na okładce książki Barbary Stanisławczyk pt. "Miłosne ...

Marek Hłasko. Uwielbiały go kobiety i kochali mężczyźni - to zdanie widnieje na okładce książki Barbary Stanisławczyk pt. "Miłosne gry Marka Hłaski". Potrafił mocno namącić nie tylko w niewieścich sercach. Papieros w ustach, zawadiackie spojrzenie, groźny wyraz twarzy. "Polski James Dean" - mawiają. Jest cały czas na fali - jego wizerunek widnieje na T-shirtach, Bytom wydał kolekcję inspirowaną właśnie Hłaską. Co takiego pociąga nas w tym pisarzu? Czy aby nie zapominamy, że on PISAŁ, a nie tylko fascynował wyglądem i hulaszczym życiem?


Marek Jakub Hłasko urodził się 14 stycznia 1934 roku w Warszawie. Rodzice się szybko rozwodzą, ojciec umiera na gruźlicę, a Marek przeprowadza się najpierw do Białegostoku, a potem do Wrocławia. Od najmłodszych lat jest buntownikiem, rozrabiaką, jego życie wypełnione jest podbojami miłosnymi i hulaszczymi wybrykami. Ale pisze. Potrafi to robić. W 1954 roku w nakładzie 10 000 egzemplarzy ukazuje się "Almanach literacki", zwany "Almanachem młodych". Zostaje zauważony przez recenzentów, pojawiają się nowi przyjaciele - Bereza, Andrzejewski, Bernstein, Iwaszkiewicz - wielkie nazwiska. 

W 1956 roku ukazuje się Pierwszy krok w chmurach - opowiadanie, które spowodowało u mnie wypieki na bladych policzkach, a serce w wątłej piersi biło szybciej z przewróceniem każdej kolejnej strony. Toż to skarbnica mądrości życiowych! 

Każde marzenie - odpowiadała mi matka - jest uczciwe. Samo słowo MARZENIE jest uczciwe. Nieuczciwe mogą być myśli, pragnienia, dążenia, lecz marzenie pozostanie czyste, nawet wtedy, kiedy inni wdepczą ci je w błoto.

W sobotę miasto traci swoją pracowitą twarz - w sobotę miasto ma pijaną mordę.

Wszystko, co było dawniej, wydaje się dziwne. [...] Czasem wydaje się, że tego w ogóle nie było. Czasem wydaje się to wszystko straszne, czasem śmieszne, czasem głupie. Ale nie takie, jakie było naprawdę.

Hłasko zawsze otaczał się pięknymi kobietami. Jego narzeczoną była Agnieszka Osiecka, romansował z Sonią Ziemann, kochał się w Hani Golde.
W 1958 r. w Paryżu ukazują się Cmentarze i Następny do raju - zostaje okrzyknięty w Polsce pisarzem wyklętym. Hłasko występuje o azyl polityczny w Berlinie Zachodnim - zamieszkuje w domu Soni Ziemann. W 1961 roku żeni się z nią w Londynie, w międzyczasie przeżywa wielką miłość w Tel Awiwie - do Esther Steinbach. 

W 1965 roku, kiedy na dobre rozstaje się z żoną, pisze Pięknych dwudziestoletnich. Potem mieszka w Stanach, podejmuje się różnych prac, pisze m.in. Palcie ryż każdego dnia. Nie wiem, czy wiecie, ale w 1968 roku ma miejsce tragiczny wypadek z udziałem Hłaski i Krzysztofa Komedy. W wyniku przyjacielskich przepychanek Komeda upada i doznaje urazu głowy, a potem umiera... Hłasko miał powiedzieć jego żonie: „Jeśli Krzysio umrze, to i ja pójdę”. Komeda zmarł 23 kwietnia, Hłasko zaś 14 czerwca 1969 roku...
A co ważnego się pojawiało w twórczości Hłaski i jego następców, którzy stworzyli mitologię pokolenia październikowego przełomu? 
Mit odrębności - przekonanie o istnieniu straconego pokolenia, które łączą wspólne przeżycia pokoleniowe: wojenne dzieciństwo, dojrzewanie w czasach stalinizmu;
Mit nieszczęścia - wrażliwość młodych ludzi była w trudnym dla Polski okresie zraniona przez brutalność świata;
Mit lumpa - fascynacja ludźmi z marginesu, którzy żyją niekonwencjonalnie.
Często w opowiadaniach Hłaski uderzała brzydota miejsc, opisywał realia codziennej egzystencji Polaków, przestrzeń jest u niego projekcją osobistej udręki. Co ważne, nie da się nie zauważyć skłonności pisarza do mizoginizmu - kobieta jest obiektem najwyższych uczuć, ale też siłą niszczącą, przyrządem erotycznym. Nierzadko kobieta u Hłaski to dziwka.

Książki Hłaski do dziś cieszą się popularnością, a jego postać nadal inspiruje. Pisarz był ciągle porównywany do Deana (dopiero pod koniec życia, kiedy mocno przytył, pozbył się tej łatki). Co ważne, ubierał się nonszalancko, jeszcze zanim miał szansę zobaczyć jakikolwiek film z gwiazdorem. Proste jeansy, kurtka kanadyjka i te stylizowane na mundur policyjny... Ten wygląd fascynował. I właśnie dlatego BYTOM po udanej serii BYTOM THE CULTURE ICONS inspirowanej Zbyszkiem Cybulskim sięgnął właśnie po postać Hłaski. Marka postawiła na jeans i odcienie szaro-niebieskie. Mnie do dziś podobają się najbardziej T-shirty i płaszcze - mężczyźni, noście się tak!

Polecam Wam też obejrzenie filmu o Hłasce - jest dostępny w internecie TUTAJ.

Wiem, że mamy skłonność do fascynowania się buntownikami, facetami z papierosem w ustach, z tajemniczym, zawadiackim spojrzeniem, ale ogromna szkoda, że hulaszczy i buntowniczy tryb życia Hłaski jest bardziej zauważany niż jego twórczość. Czy zawsze skandale wzbudzają w nas większe zainteresowanie? To dlatego od wielu lat, mimo że minęło tyle czasu, snute są legendy na temat śmierci pisarza? No cóż, mimo wszystko większość woli kupić koszulkę z wizerunkiem Hłaski za 59 zł niż tomik jego opowiadań w antykwariacie za 5... 

Nie ma kobiet dobrych i złych. Są tylko mężczyźni, którzy nie potrafią traktować ich tak, jak je traktować trzeba.

Cholera mi do tego co śmieszne, a co nie. Ja wolę zginąć na swój sposób, niż żyć i cieszyć się na wasz.

Słabością każdej mądrej idei jest to, że starają się realizować ją głupcy.

Książki warto pisać tylko wtedy, jeśli przekroczy się ostatnią granicę wstydu; pisanie jest rzeczą bardziej intymną od łóżka; przynajmniej dla mnie.

Pamięć jest głupstwem jak każda idea. Człowieka można tylko pamiętać poprzez innych ludzi.

Zobacz też

6 komentarze

  1. Jak ja się kiedyś jarałam Hłaską! Jeszcze byłam nastolatką, kupowałam za uciułany niewiem skąd odtatni grosz jego książki. Wtedy był to czas, kiedy zaczynano dopiero go wydawać, wcześniej był zakazanym autorem. Mam 6 tomów książek tego wydawnictwa co Twoja ksiązka po lewej stronie(to był 4ka, zdaje się). Ech, chyba wrócę, poczytam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się w takim razie, że przypomniałam. Nie wiem czemu, ale miałam przeczucie, że go lubiłaś... :)

      Usuń
  2. Mam niebywałe szczęście, że spotkałam na swojej drodze Misiaczka mojego, męża obecnego!!!! Otworzył mi on oczy na literaturę, także na Hłaskę!!! W naszej małej biblioteczce nie brakuje i jego opowiadań.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za fantastyczny zbieg okoliczności. Dziś dorwałam książkę Osieckiej, w którym była wzmianka o nim. Przyznam się bez bicia, że pierwszy raz trafiłam na wzmiankę o tym człowieku, ale na pewno nie zakończy się na przeczytaniu krótkiej informacji o nim na Wikipedii, o niee.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, ja, Osiecka - cóż za piękne połączenie! No to w takim razie mam nadzieję, że zabierzesz się za jego twórczość i nie pożałujesz.
      Pozdrawiam!

      Usuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram