Kraków. Kazimierz - dzielnica magii

Wybrałam się z Rudą Agnieszką do Krakowa. Naszym celem było Muzeum Narodowe i wystawa obrazów Olgi Boznańskiej (dla niewtajemniczonych to...

Wybrałam się z Rudą Agnieszką do Krakowa. Naszym celem było Muzeum Narodowe i wystawa obrazów Olgi Boznańskiej (dla niewtajemniczonych to ta od "Dziewczynki z chryzantemami"). Potem tradycyjnie Rynek... Bardzo dobrze, że nasze nogi najpierw powędrowały na zapiekanki u Endziora. I tak trafiłyśmy na Kazimierz. Aż trudno uwierzyć, że pierwszy raz w życiu... Malowniczo, poetycko, artystycznie. Ale dość już tych epitetów! Zapraszam do Krakowa. 

Nie wiem, jak to się stało, że będąc w tym mieście, zawsze lądowałam gdzieś w okolicach Rynku, ewentualnie zahaczałam o Nową Hutę, gdzie kiedyś byłam na Sacrum Profanum. Ciągle planowałam wypad na Kazimierz, ale nigdy nie mogłam zdążyć, brakowało czasu, plany były inne... Ileż straciłam! Ale nie ma tego złego... Grunt, że obie trafiłyśmy tam po raz pierwszy i doceniłyśmy klimat dzielnicy, bo to jedno z najbardziej magicznych miejsc! Konfrontacja Kazimierza z przaśnym jarmarkiem, kolędami - Matko, po kilku chwilach spędzonych w tych tłumach postanowiłyśmy zarządzić odwrót...

Kazimierz jest miejscem szczególnym, do dziś można dostrzec trwające kilka wieków sąsiedztwo chrześcijańsko-żydowskie. Liczne knajpki, restauracje, galerie, antykwariaty, brukowane uliczki - to wszystko tworzy niepowtarzalny klimat tej dzielnicy. Myślę, że niesamowitym doświadczeniem musi być uczestnictwo w Festiwalu Kultury Żydowskiej, kiedy słyszy się wielojęzyczny zgiełk... 



Kazimierz bardzo długo był osobnym miejscem otoczonym murem, podlegającym tylko królowi. Do Krakowa został przyłączony pod koniec XVIII w. Po rozbiorach znalazł się w cesarstwie Austrii, a z czasem Austriacy pozwolili na osiedlanie się Żydów na Kazimierzu i w całym Krakowie, zburzyli mur, a zamożniejsi Żydzi przenieśli się do centrum miasta, na miejscu pozostała biedota. 
Jak wiadomo, potem nadszedł czas okupacji hitlerowskiej i Holocaust. Zabytki Kazimierza w małym stopniu ucierpiały, jednak mieszkańcy zginęli w niemieckich obozach koncentracyjnych. 

Dziś Kazimierz znów jest miejscem, gdzie stykają się ze sobą różne kultury i narodowości. Gdyby nie auta, można by się przenieść w czasie. Piękne jest to, że zachowany jest klimat tego miejsca, a knajpki i małe interesy wizualnie świetnie tu pasują. Następnym razem poświęcę cały dzień tylko na odkrywanie zakamarków tej części miasta - oglądanie witryn, wchodzenie do antykwariatów, sklepów ze starociami i małych knajpek. To dopiero przygoda! Na pewno zajrzę do kawiarni Skład Rzeczy Różnych, żeby poczuć klimat opowiadań Schulza. W końcu ostatnio o nim wspominałam... 
Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, Kazimierz słynie z zapiekanek. Wpadnijcie do Endziora, niebo w gębie. A ja swoją ze szpinakiem tak się objadłam, że kiedy poszłyśmy na kawę do Satori Cafe - nie miałam siły na ciacho... ;-) 

No to pora na sporo zdjęć z Kazimierza i nie tylko. Zapraszam! 

Postawiłam tego dnia na wygodę (jakaż nowość...) - parka second-hand, szal męski - H&M, rękawiczki - Lokaah, spodnie - second-hand, buty - Nike (najwygodniejsze na świecie), torba z OFF Festivalu. 















  














Zobacz też

3 komentarze

  1. Hahaha ja ostatnio byłam na Kazimierzu i nie uwierzysz - nie znalazłam sławnych zapiekanek! Siedziałam w hotelu Galaxy cały weekend i postanowiłam na jeden z obiadów spróbować tego super specjału ale po godzinie chodzenia wylądowałam w Galerii w KFC :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja włączyłam GPS w telefonie, haaa! ;)

      Usuń
  2. Ależ bym się wyrwała do Krakowa!!!
    Piękne odsłony Kazimierza :)

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram