Pożegnanie jesieni

Natknęłam się dziś na to iście jesienne zdjęcie, jeszcze w rudych włosach, bo jak niektórzy wiedzą -  nie jestem już ruda , ale może w ...

Natknęłam się dziś na to iście jesienne zdjęcie, jeszcze w rudych włosach, bo jak niektórzy wiedzą - nie jestem już ruda, ale może w najbliższym czasie napiszę kilka słów o tym, gdyż pytaliście mnie o farby itp. - to będzie pretekst do napisania czegoś więcej o kosmetykach. Ale ja nie o tych babskich przyziemnościach miałam! Tym zdjęciem chciałam pożegnać tegoroczną złotą polską jesień na blogu... I tak mi się przypomniała powieść Witkacego "Pożegnanie jesieni", którą bardzo lubię...

Lubię Witkacego. Fascynujący artysta, bo jak wiecie, nie był tylko pisarzem, ale malarzem, fotografikiem, filozofem. O jego portretach i dziełach literackich można opowiadać godzinami, a to świadczy o niezwykłej osobowości autora i o tym, że nadal wywołuje skrajne emocje - u jednych fascynację, uwielbienie, a u innych wręcz obrzydzenie. Mnie uwodzi swoimi dziełami do dziś - uwielbiam to, że w tak mistrzowski sposób opisywał zmienne stany umysłu, potrafi nas wodzić za nos, zaskakiwać i powodować podczas lektury naszą frustrację. Dekadentyzm, narkotyki, nawiązania seksualne, filozofia, sztuka, teoria Czystej Formy... Wszystko to znajdziecie w "Pożegnaniu jesieni". I nie bójcie się klasyki, warto poszerzać horyzonty i przy okazji lektury wygooglać kilka pojęć... Może fenomenologia albo bergsonizm? :-) Sięgnijcie po tę katastroficzną powieść międzywojnia - bo polskie jest dobre. A Witkacy to niezły freak, jakby powiedział niejeden nastolatek... 

Może warto pożegnać jesień właśnie tą książką?

Symptomem najgorszego upadku jest to, jeśli zaczynamy zazdrościć ludziom żyjącym złudzeniami. 
Na samą myśl o wojnie dostaję drgawek obrzydliwej nudy. Małość tego, dla czego by można zginąć, przeraża mnie. 
(...) jeśli się żyć pięknie nie może, należy przynajmniej pięknie skończyć (...) 

A ja się już przestawiam na zimowe bambosze... 

Zobacz też

7 komentarze

  1. Wow! Oczywiście zacznę po babsku, bo o włosach. Świetnie wyglądasz, ale to taki typ zmiany, że niby drastyczny, ale wygląda tak dobrze, że zmiana aż tak nie dziwi. Jakoś ciężko mi poukładać słowa, chyba czas na kawę.. ale chodzi mi o to, że i rudy do Ciebie pasował i ciemny blond też ładnie się prezentuje, więc zmiana nie razi a się komponuje;)
    Ehh u mnie klasyki zawsze wypadają na koniec kolejki, bo wpierw lecą nowości, na które jest kolejka w bibliotece i trzeba się zmieścić w czasie, a potem pojawia się znowu coś z kolejki.. i tak w kółko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli się przyzwyczajam, bo ruda byłam dłuuuugo, ale cieszę się z tej zmiany, czuję się b. naturalnie :)
      A z książkami mam to samo, na emeryturze będzie dużo czasu... :)

      Usuń
  2. mam do Witkacego sporo sentymentu - ale chyba już z fascynacji nim wyrosłam ;)
    jednak po dziś dzień cenię jego defetyzm. i specyficzny humor.
    "Pożegnaniem" fascynowałam się - pamiętam - dawno, dawno temu. A raczej Helą ;) Bo Atanazy już wtedy mnie denerwował ;P
    dziś śmieję się z siebie, że zestarzałam się i zgnuśniałam - czytanie o degeneratach przyprawia mnie tylko o konsternację i pobłażliwe chrząknięcie ;)

    a tego, żeś już nie ruda nie wybaczę Ci tak prędko.
    rzekłam ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja fascynowałam się w liceum i na studiach, teraz wolę portrety niż twórczość literacką ;)
      Ejjj, powinnaś wiedzieć, że rude farby wyniszczyły me włosy! :P

      Usuń
  3. Gdzie jesteś Rudzielcu???? ;)
    No dobra, nie jest tak źle :)
    Witkacego czytałam wieki temu ,,622 upadki Bunga czyli demoniczna kobieta".
    ,,Pożegnanie jesieni" poszukam w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram