Silesia Bazaar - edycja pierwsza

W sobotę 20 grudnia dzikie tłumy ruszyły do Spodka, żeby zetknąć się z niszowymi markami i projektantami. Być może świadomie, a być moż...

W sobotę 20 grudnia dzikie tłumy ruszyły do Spodka, żeby zetknąć się z niszowymi markami i projektantami. Być może świadomie, a być może z ciekawości - myślimy, że żadna z tych grup się nie zawiodła. Sportowe ciuchy? Proszę bardzo. Czapki, szale, zoki (pol. skarpety) - a jakże. Biżuteria, torby, nerki? No ba. Słodkie kiziaki dla bajtla (pol. dziecka)? Od groma. A może tatuaż w kształcie czachy na pośladzie? Proszę bardzo! 


Naprawdę dla każdego coś miłego! Wszystko to w naszych Katowicach. Jesteśmy niezmiernie dumne i szczęśliwe, że takie imprezy odbywają się u nas, że młodzi ludzie ze Śląska zabierają się za takie inicjatywy i robią to na świetnym poziomie. 
Nam oczywiście przeszkadzała muzyka, ale my należymy do grona ludzi, którzy nie lubią zakupów, snucia się i męczenia umysłu muzyką i gwarem dobiegającym z każdej strony. Bo my to cisza, na spokojnie, więc klik przez internet jest najlepszym rozwiązaniem. Ale tym razem pomimo zmęczenia uśmiech z ust nie schodził, co tam, że kawa gorąca w jednej łapie, w drugiej zakupy, na ramieniu torba, a tu trzeba zapłacić za kolejną rzecz... Patrzyłyśmy na uśmiechniętych wystawców, kupujących - i pozytywna energia ogarniała nasze zmęczone łby. 
No i tuż po wejściu natknęłyśmy się od razu na Meisel, oczywiście byłam ubrana w jej Frelkę, jakżeby inaczej! Po tak pozytywnym spotkaniu cieplej się na serduchu zrobiło - bo Ślązacy to najbardziej pozytywni ludzie, zapamiętajcie te słowa! :-) 
Dziękujemy organizatorom za dobrą organizację, wystawcom za cuda niesłychane i ludziom za przybycie - wyglądaliście pięknie i inspirująco!

Wystawiały się też czapy Piotrka Żyły! Nie sposób się nie uśmiechnąć... ;-)
Jedną z nerek ze zdjęcia po prawej będziecie oglądać na blogu pewnie przez najbliższe... No aż do zanoszenia. Rozkminiałam zakup nerki od dawna, ale nie umiałam znaleźć tej właściwej. Udało się, dokupię jeszcze torbę od Case Closed i będę szczęśliwa. 


Oooogromny komin od Widzi Misie stał się moją własnością. Matko kochana, nie potrafię powstrzymać ochów i achów, patrząc na rzeczy tej marki. Są cudowne i naprawdę świetne jakościowo. Na pewno zakupię bluzę albo jakieś wdzianko, no przecież dostałam 15 proc. zniżki, grzech nie skorzystać... ;-) A komin wraz z nerką będą tu pewnie stałymi gośćmi. 
No i wreszcie dorwałam mydło aleppo - tyle się naczytałam, że muszę spróbować. 







Jutro Blond Frela Nati, a tymczasem pozdrawiam


Zobacz też

4 komentarze

  1. Zaś mnie coś ciekawego ominęło!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Liczę, że przy następnej edycji będzie jeszcze więcej wystawców. Szkoda tylko, że znalazło się trzech śmiałków którzy wystawiali swoje nieudolne podróby broKatu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieudolne podróby czy w koncu skończył si pseudomonopol na węgiel?

      Usuń
    2. No to mam szczęście, bo dostałam oryginalne kolczyki z BroKatu. Świetne są!

      Usuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram