Lumpeksy w Tychach warte odwiedzenia

Tychy to dobre miejsce. I mieszkają tu fajni ludzie - wydaje mi się, że wspominałam o tym już parę razy. Panna Ola (już niedługo pani) po...

Tychy to dobre miejsce. I mieszkają tu fajni ludzie - wydaje mi się, że wspominałam o tym już parę razy. Panna Ola (już niedługo pani) postanowiła zrobić dobry uczynek i podzielić się z Wami przemyśleniami (szczegółowymi i pomocnymi!) na temat trzech tyskich second handów, ja dorzucam opis czwartego i mam nadzieję, że z czasem będziecie dzielić się swoimi typami, tak jak miało to miejsce przy okazji poprzednich postów - lumpeksy w Katowicach i lumpeksy w Sosnowcu.

(My w żaden sposób nie propagujemy alkoholu :P Ale po wyczerpujących łowach lumpeksowych warto wpaść na tyskie...)

Modna Szafa, ul. Biblioteczna 16
Lumpeks w wersji ekskluziw. Dzielnie walczy ze stereotypem, że rozmiar ma znaczenie, i udowadnia, że tak naprawdę liczy się jakość ;) Ceny niektórych ciuchów mogą odstraszać klientów przyzwyczajonych do kupowania w second handach, gdzie za kilogram ubrań płacą grosze, ale nie ma też co przesadzać – 20 zł na ładną sukienkę można się czasem szarpnąć ;) W Modnej Szafie znajdziemy dużo ciuchów w rozmiarze poniżej 40, jeszcze z metkami, jest dużo marek w stylu Atmosphere i H&M. Można też dostać kartę stałego klienta, na której zbiera się pieczątki za każde zakupy powyżej 40 zł (po uzbieraniu wszystkich pieczątek możemy zaszaleć w Modnej Szafie za 40 zł ;P).
Lumpeks przy ul. Grota-Roweckiego (niepozornie ukryty w otoczeniu NFZ)
Bardzo popularny punkt secondhandowych wędrówek, każda szanująca się lumpeksiara (no dobra, może poza klientkami Modnej Szafy) musiała przynajmniej słyszeć o tym miejscu. Jego sława wynika przede wszystkim z licznych promocji na każdy dzień tygodnia. I tak we wtorek przychodzi do sklepu nowy towar, w środę, czwartek i piątek jest dokładka, a w sobotę przecena na wszystko 50%. Największe tłumy spotkamy tu jednak w poniedziałek, kiedy to wszystkie ciuchy są za złotówkę. Uprzedzam, że tego dnia najbardziej zaprawione w bojach panie wyposażone w specjalistyczny sprzęt w postaci wózka pojawiają się przed sklepem jeszcze przed otwarciem i biada Ci, jeśli wejdziesz im w drogę ;) Kto lubi buszować w niepoukładanych ciuchach, nie boi się zawalczyć o tani sweterek z babcią, która twierdzi, że wypatrzyła go pierwsza z drugiego końca sklepu, i nie odstraszają go długie kolejki do kasy (tylko w poniedziałki) i niezbyt miła obsługa, to jest to sklep dla niego. Aha, największy minus – brak przebieralni, aczkolwiek dla klientów nie zawsze to jest problem, więc niech Cię nie zdziwi widok pań bez bluzek, które gdzieś w kącie na szybko sprawdzają swoje łupy ;) Proponuję więc na łowy do tego miejsca ubrać się w coś, na co ewentualnie będziemy mogli włożyć wypatrzone przez nas ciuchy (sprawdzą się kryjące rajstopy albo legginsy i obcisłe bluzki). Mówiąc krótko – jest to lump tylko dla zaawansowanych (poziom trudności: super hard).

Sortex, ul. Armii Krajowej 1
Najnowszy punkt na lumpeksowej mapie Tychów. Jest to sieciówka, która swoje sklepy ma też m.in. w Brzeszczach, Żywcu, Jaworznie i w zagranicznym Sosnowcu. Tyski lumpeks jest dość sporych rozmiarów i wszystkie ciuchy wyceniane są grupowo – czyli np. za każdą kurtkę zapłacimy 15 zł, za każdą sukienkę 10 zł, niezależnie od ich stanu i metki. Tutaj także na każdy dzień tygodnia przygotowano specjalne promocje, ale są one dość ruchome, więc trzeba uważać i czytać karteczki powywieszane na sklepie. W sobotę i poniedziałek najczęściej wykładany jest nowy towar, który od razu jest przeceniony o 30% (tak mnie to ostatnio zastanawiało, po co w takim razie piszą na kartkach rzekomo ceny regularne, skoro one nie obowiązują, bo zawsze jest jakaś przecena . Niezbadane są umysły marketingowców ;)). Muszę powiedzieć, że nawet przy tej skromnej obniżce 30% ceny w Sorteksie są dość atrakcyjne i przykładowo ostatnio moja przyjaciółka wyszła ze sklepu z kurtką, chustą i bluzką, za które dała w sumie 30 zł. Jeśli jednak ktoś uważa, że taka cena to rozbój w biały dzień, to wystarczy, że poczeka jeden dzień i wszystkie ceny spadną o 50%. Wciąż za drogo? Proszę bardzo, w czwartek obniżka sięga 75%! Że co, że niby te procenty takie niezbyt atrakcyjne? Żaden problem, wystarczy przyjść do Sorteksu następnego dnia, bo wtedy obowiązuje prosta zasada 1 szt. za 2 zł. Niestety nie wiem, jak wygląda sklep podczas tej ostatniej promocji, bo nie mam w sobie żyłki hazardzisty i jeśli wypatrzę sobie jakiś ciuch w dniu wykładania towaru, to wolę go kupić od razu niż czekać kilka nocy w niepewności, czy on wciąż na mnie czeka ;) Co do samych ubrań, to moim zdaniem jest dużo lepszy wybór niż w lumpie przy Grota-Roweckiego, można tu znaleźć fajne ciuchy na górskie wyprawy (w tym się specjalizuje moja rodzicielka, która zawsze wyłowi jakieś spodnie z Jacka Wolfskina, choć najczęściej trafia się marka Quechua). Niestety Sortex, podobnie jak lumpeks powyżej, nie ma żadnych przebieralni, są tylko dziwne lustra. Ale, jak już wspomniałam, można sobie z tym poradzić i nie jest to jakiś wielki minus, tak więc polecam ten punkt nie tylko ludziom ze skłonnościami ekshibicjonistycznymi ;)
 Lumpeks za przystankiem Szpital Wojewódzki, obok jest sklep z alkoholami - nieczynny :( Czy ktoś wie, czy przypadkiem nie przeniósł się w inne miejsce? Tęsknię.
Ja od siebie dorzucam ten mały lumpeks. Kupiłam tam naprawdę sporo fajnych ciuchów, m.in. wełniane swetry mojemu lubemu czy jeden z moich faworytów, jeśli chodzi o skład i wygląd, ale tym łupem podzielę się przy okazji jakiegoś posta modowego. Jeśli jest nowa dostawa, ceny nie powalają, ale jest największy wybór. Potem stopniowo maleją, są obniżane o 25 albo 50 proc., a przed kolejną dostawą są wyprzedaże - wszystko po 3 zł albo po złotówce. Właśnie wtedy dorwałam sweter, 100 proc. wełny, za 3 zł... Zazwyczaj mam mało czasu, wpadam do niego na kilka minut przed odjazdem trolejbusu, który zawozi mnie do pracy, rozglądam się, wpada mi coś w oko, szybko płacę i wychodzę - i to są naprawdę ekscytujące zakupy ;-) Jak to ze wszystkimi sh bywa - często wychodzę z pustymi rękami, ale wiadomo, że trzeba trafić i mieć cierpliwość. Jest tu spory wybór swetrów, kurtek, szali, są też buty i rzeczy, które nie podlegają przecenie. 
Serdecznie dziękuję Oli za to, że sama z siebie tak wyczerpująco opisała lumpeksy, w których bywa! Przyczyniła się ogromnie do tego, że obietnice nie pozostały czczym gadaniem, bo przecież ten post miał powstać dawno temu. Dzięki, tyska elegantko! :-)
A Wy macie swoje ulubione miejsca w Tychach?

Zobacz też

7 komentarze

  1. Trochę daleko mam do Tychów. No, ale może kiedyś przy okazji :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja dawno nie chodziłam po lumpeksach a przecież tam takie perełki można wyłowić! Szkoda tlyko, że do Tychów mi daleko ale może zrobię łowy u siebie i opiszę wam Zabrzańskie lumpeksy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łooo, byłoby super! W Zabrzu podobno sporo fajnych :)

      Usuń
  3. Godna uwagi jest tez tanioszka na osiedlu D. Nad "knajpka" potocznie zwana Akwarium i obok disco 30+ (atmosfera chyba). Ten sam właścicielma tez lokal na K w pawilonie w ktorym znajduje sie tez przychodnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. i jeszcze na Dąbrowskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Klasyka, czyli chyba pierwszy lumpeks w Tychach w ogóle, bo z 20 lat już działa to na Wałowej w Wilkowyjach. Ceny uważam w miarę przyzwoite a i na promocjach 50% czy 75% a i nawet za 1 zł (co tydzień zmienia się wartość obniżki) można naprawdę dokopać się ciekawych rzeczy :) tu aktualne promocje http://www.swiatciuchow.pl/
    Niestety podobnie jak niektóre z wymienionych ten również nie posiada przymierzalni :/

    A jeśli chodzi o lumpeks w budynku NFZ to ten sam jest również koło szkoły muzycznej, w dawnym ING. Ale tam jest zdecydowanie większy :)
    A

    OdpowiedzUsuń
  6. Julito w którym z powyższych lumpeksów (także tych w Katowicach) są ciuchy dla facetów ?

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram