Przepis na...

Udany wypad :)  Wolny czas.  Pomysł.  Dobre nastawienie.  Dobre towarzystwo.  Realizacja :)

Udany wypad :) Wolny czas. Pomysł. Dobre nastawienie. Dobre towarzystwo. Realizacja :)

Tak też było z tamtym dniem. Było dobre nastawienie, chęć, ładna pogoda, towarzystwo najlepsze, jakie może być, bo przyjaciółka u boku to najlepsze, co może być :) Może i cel podróży nie okazał się strzałem w dziesiątkę, ale szczerze mówiąc i tak wspomnienie tego dnia wywołuje u mnie duży uśmiech. Zresztą, trzeba po prostu myśleć o tym, co dobre. Czasami troszkę wybiórczo traktować to, co za nami, i cieszyć się tym, co okazało się w jakiś sposób pozytywne. Tamten dzień dał mi takie chwile, takie nastawienie, chwilę wytchnienia. Podobnie jak dzisiejszy dzień. Cudny dzień, z osobami i osóbkami, które chyba nawet nie widzą, jak cudownie potrafią wpływać na innych. A może wiedzą? Mam nadzieję, że wiedzą. Do tego wujek, który robi pyszne wina, ciocia, która szykuje się na bal przebierańców i paraduje cały wieczór w stroju klauna... :) Czasami właśnie takie chwile wystarczą, żeby było po prostu dobrze... żeby wszystko, co nas martwi, przestało chwilowo mieć znaczenie. Piszę to wszystko na pewno pod wpływem tamtych i dzisiejszych chwil i kilku kropel wina od wspomnianego wujka ;)... ale tak po prostu jest. Trzeba doceniać ludzi, którzy są wokół nas. Tylko widzę to wkoło i sama wiem, że czasami się o tym zupełnie zapomina... a nie można. Nawet  poniekąd egoistycznie, czując, ile oni nam dają radości, a i mając przy tym nadzieję, że nasze towarzystwo sprawia to samo. OK, dość tych wywodów! Mam nadzieję, że dla wszystkich to bardzo oczywiste :)

A teraz tak żeby nie było... co mam na sobie :) Oczywiście wycieczka, czyli luz. Lecimy od góry. Szal z Zary. Kurtka zeszłoroczna z H&M. Bluza z C&A. Cieplutka i bardzo fajnej jakości. Spodnie H&M. Buty... no i tu mam problem, ale zeszłoroczny zakup na pewno. I w sumie tyle. Na luzie, byle wygodnie. 

Zobaczymy gdzie nas poniesie następnym razem. Ale nieważne...ważne żeby razem. 
   





Zobacz też

2 komentarze

  1. Niedawno odwiedziła mnie przyjaciółka, przegadałyśmy całą noc!!! Żal mi strasznie, że Olka mieszka w Dublinie, bo choć są telefony i skype, to jednak pobyć razem na żywca jest najfajniej!!! Ciężko było potem ogarnąć dzieciarnie, ale co dwie głowy, to nie jedna ;).
    Pozdrawiam serdecznie :)
    P.S. Rewelacyjny komin :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby takich chwil było jak najwięcej :) Przepiękna sceneria zdjęć i oczywiście modelka jak się patrzy :)

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram