Slowlife i retro

Zacznę od tego, że śmigajcie w sobotę do kiosków po  weekendową " Gazetę Wyborczą "  - w katowickim wydaniu polecam warte odwie...

Wegetarianizm i życie slow
Zacznę od tego, że śmigajcie w sobotę do kiosków po weekendową "Gazetę Wyborczą" - w katowickim wydaniu polecam warte odwiedzenia lumpeksy w Kato i radzę, co zrobić, żeby się do nich nie zniechęcać. Ale to tyle reklamy. Przejdźmy do treści właściwej.

Niezmiernie cieszy mnie ostatnia moda na wszystko, co slow. Wiecie, blogerki piszą o slow fashion, o minimalizmie, slow food, zdrowiu, odpoczywaniu od pędu życia... I dobrze, bo skoro mają wpływ na młodych ludzi, to czemu nie dzielić się swymi przemyśleniami. W mojej głowie też się odrobinę poprzestawiało i wiem już, że jeśli coś się dobrze zaplanuje - można wszystko. A jak się odważy podjąć pewne decyzje, z którymi się zwlekało - człowiek staje się szczęśliwszy i ma nową energię do działania.

Selekcja szafy i ekologiczne podejście


Na razie mam w głowie plan, czego pozbędę się z szafy, by wreszcie bez problemu móc połapać się w jej czeluściach i mieć się w co ubrać. No i kupowanie ubrań w second-handach nie odbywa się tak jak kiedyś, że zabierałam wszystko, co mi się podoba. Teraz patrzę na skład i kupuję tylko wtedy, gdy coś jest naprawdę tego godne - tak jak ostatnio: sweter z wełną jagnięcą i kaszmirem, bluzosukienkę z organicznej bawełny, szalik z kaszmiru... W sieciówkach też da się znaleźć rzeczy dobrej jakości, więc czytajcie metki, bo nie chcecie mi powiedzieć, że w poliestrowym gównie jest wam wygodnie i się nie pocicie? Albo jak patrzę na dziewczyny w "plastikowych" szpilkach ze sklepu z chińskim obuwiem, które myślą, że wyglądają jak milion dolarów... Haluksy murowane przy takiej jakości wykonania, dziołszki. Nie każde obuwie ze skóry ekologicznej tak śmierdzi i straszy klejem...! :) Ja po przejściu na wegetarianizm nie mogę kupować skórzanych butów, i nie chcę, ale mam nadzieję, że jakoś dam sobie radę... 

Życie wege

Decyzją, z którą zwlekałam, było przejście na wegetarianizm. Nigdy nie byłam wielką zwolenniczką mięsa, więc nie powinno to stanowić dla mnie problemu, a jednak gdzieś w głowie coś się czaiło i nie pozwalało podjąć decyzji - czyżby obawa przed niewegetariańską rodziną i przymusy z ich strony, by tłumaczyć się ze swojej nowej "diety"? Wreszcie postanowiłam "mieć jaja" i sama kierować swymi wyborami. Na szczęście poszło lepiej, niż myślałam, a mój ukochany J. nawet bardzo się ucieszył (gorzej z jego mamą), bo lubi, jak eksperymentuję w kuchni.
Niektórzy twierdzą, że przejście na wegetarianizm bądź weganizm jest drogie. Nie zgadzam się, a udowadnia to vegecouple.pl. 160 zł na tydzień - brzmi nieźle.

Retro


Nastała moda na to, co retro - np. we wnętrzach. Podoba mi się to, bo uratowałam wiele mebli czy domowych bibelotów od zapomnienia (kaflok jest tylko ozdobą - uściślijmy :), a w dodatku okazało się, że wiele osób płaci krocie za rzeczy, które ja mam za darmo... Warto czasem przejrzeć strychy, targi staroci i za małe pieniądze kupić coś wartościowego. Jeśli mogę uratować coś przed zapomnieniem, to wybieram stare i rezygnuję z nowego. To chyba też dość ekologiczne, prawda? 

Małe codzienne gesty

Pamiętajcie na co dzień o drobnostkach, które mogą przyczynić się do ochrony naszej planety. Myślę tu m.in. o segregacji śmieci. Nawet nie wiecie, ile można jeszcze zdziałać z czystych, zgniecionych plastikowych butelek... Ja, mimo że nie mam pod domem koszy do segregacji, latam sobie przez pół osiedla z siatami posegregowanych śmieci i wyrzucam je tam, gdzie ich miejsce. Czy to takie trudne? Żyjcie ekologicznie!

Zatrzymajcie się

Nie narzekajcie, że nie czytacie, bo ciągle za czymś gonicie, jesteście przemęczeni, że nie ma czasu na spotkania, wystarczy Facebook... Tak naprawdę im więcej weźmiecie obowiązków na głowę, tym łatwiej będzie wam wygospodarować chwilę dla siebie... Jeden dzień w górach, kawa i książka w niedzielny poranek zamiast sprawdzania Fejsa, drink z przyjaciółką po męczącym dniu, planszówka z ukochanym zamiast wlepiania nosów w ekrany smartfonów... Czy naprawdę w dzisiejszych czasach jest to takie trudne? Pomyślcie, co tracicie... 

Zobacz też

21 komentarze

  1. Uwielbiam waszego bloga! Jest piękny w swojej prostocie. Sama jestem z Katowic i tematy jakie tutaj poruszacie są mi bardzo bliskie. Kibicuję wam, oby tak dalej! Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już gdy zobaczyłem adres bloga MODNEFRELE, pomyślałem, że na pewno znajdę tutaj coś godnego uwagi. I nie pomyliłem się :)
    Bardzo fajny pomysł z robieniem wielotematycznych postów. Jeżeli chodzi o lumpeksy to chętnie dowiem się, gdzie takowe są w Katowicach, bo dojeżdżam tam do szkoły i jestem niemal codziennie. Nawiasem mówiąc - świetne te sweterki. Mówi to ich fan ^ ^.
    Jeżeli chodzi o wegetarianizm to wydaje mi się, że nie byłby dla mnie problemem... chociaż zdarzy się czasem ochota na porządny kawał mięcha. Oldschool lubię, ale z umiarem. No i podpisuje się całym sobą pod słowami na końcu. Sam ostatnio nawet poruszyłem temat uzależnienia od nowoczesnej technologii.
    Na pewno będę częściej zaglądał!

    http://brewilokwencja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zapraszamy w takim razem częściej! :)

      Usuń
  3. Nie dość, że modne to jeszcze mądre Frele!
    :-)
    pozdrowienia - Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci, że właśnie wróciłam z Aten i pisałam właśnie na blogu, że ich wersja slow life mnie tak wymęczyła, że myślałam, że umrę z nudów. Jak przeczytałam, że na waszym blogu pojawi się post na ten temat trochę się przeraziłam bo moda na slow-life mnie przeraża (podkreślam moda, nie sama diea). A dlaczego? Bo dużo ludzi podążą (jak to za modą) ślepo za czymś czego nie rozumie. Jeśli ktoś zacznie segregować odpady bo to modne albo przejdzie na dietę roślinną bo to jest teraz trendy to mija się to wszystko z celem. (Ja sama myślę nad dietą bezmięsną ze względu na bardzo dużych pozytywnych skutków zdrowotnych ale jeszcze nie dorosłam do tej decyzji.) Wiem, że w Twoim przypadku tak nie jest i fajnie się czyta jak ktoś zmienia swoje nawyki i powoli buduje siebie takiego jakim zawsze chciał się widzieć. Nie lubię z kolei idiotów, którzy podążają za modą a slow-life (nie)stety jest teraz bardzo na topie.

    Całkowicie się zgadzam z ostatnim akapitem, sama próbuję wyeliminować albo chociaż mocno ograniczyć obecność wszystkiego co smart i online. Planszówki, karty, spacery, obiady w restauracjach - byle z daleka od ekranów TV i komputerów i telefonów ofc ;)
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w zwalnaniu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to ujęłaś! Nigdy nie podążałam za modami (zresztą można to dostrzec na przykład w moim stylu ;), dlatego niespecjalnie mnie interesuje moda na nieposiadanie telewizji, na szafę składającą się z kilku T-shirtów za 500 zł i wełnianych swetrów czy superzdrowe odżywianie się. Wege zostałam ze względu na zdrowie i wprowadzenie jak najwięcej warzyw do diety, bo miałam wrażenie, że brakuje mi ich na co dzień, szafa "sprzątam", bo zwyczajnie męczę się w niektórych ubraniach, są nieprzewiewne i niepraktyczne, ale kupuję ciągle dużo ;) Telewizor mam, ale nie używam, a wspólne spędzanie czasu z ludźmi na żywo uskuteczniam od zawsze, choć wiadomo - czasem media społecznościowe potrafią pochłonąć... ;)
      Pozdrowionka!

      Usuń
  5. Marketing dzwignią handlu. Ja także zmieniłam trochę nastawienie do życia, staram się zwracać uwagę na metki, na skład, wybierać dobrej jakości ubrania. Od jakiegoś czasu próbuje także zdrowo jeść, na razie jestem na etepie próbowania żyć i być wegetarianką, aczkolwiek ejst mi ciężko zrezygnować jeszcze z kilku rzeczy.
    Zparaszam do mnie na www.lap-stajla.blogspot.com , u mnie książkowo.

    OdpowiedzUsuń
  6. ten piec kaflowy i kanka na mleko coś pięknego! ojj chciałabym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kanka mi się kompletnie nie podobała (piec też przerażał swym kolorem) - na szczęście facet powstrzymał moje zapędy do wyrzucania staroci...

      Usuń
  7. Wspaniała wiadomość dla ludzkości. Mocno wspieram i kibicuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę podbierać Twoje przepisy! :)

      Usuń
    2. Oczywiście polecam jadłonomię, dziewczyna jest genialna:)

      Usuń
  8. Piękny wpis:) Od niedawna czytam bloga Modne Frele i jestem zachwycona, ten blog jest jednym z najciekawszych jakie można znaleźć w sieci. Co do wegetarianizmu i ekomateriałów, jestem tego samego zdania- precz z poliestrem. Ale powiem może coś kontrowersyjnego, mianowicie wełna jagnięca, tzw. baby wool, jest pozyskiwana w dość brutalny sposób, no i z tego bierze się tę wełnę:( Czytałam na ten temat artykuł z wiarogodnego źródła. Omijajcie więc "baby wool", kupujcie tylko "wool", "cotton", "silk", oczywiście z domieszką poliestru może być, ale wiadomo, 100% poliestrowej szmaty nie kupiłabym (widziałam stoisko w pewnym sklepie "wszystko po 49 zł", patrzę, a tu same poliestry! W życiu nie kupiłabym tego, a co dopiero w tej cenie), pa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, dzięki za informacje!! Nie miałam pojęcia! :(
      Dzięki za miłe słowa!!

      Usuń
  9. Mądry post. Ja jestem slow chyba już z natury;p Ojj patrzenie w metki i składy czy to spożywcze czy kosmetyczne uzależnia, potem już (całe szczęście) nie ma odwrotu. Styl retro też uzależnia, tylko gorzej jak się ma malutkie mieszkanie i nie ma gdzie dać tych wszystkich uratowanych za cenę kilku złotych cudów stolarskiego rzemiosła wieków ubiegłych. Ja tak niestety mam;)
    Co do odpadów to znajomi zawsze się ze mnie nabijają, że mam worek na kompost w bloku. Ale kiedy przynajmniej raz w tygodniu odwiedzam dom rodzinny na wiosce, to przewiezienie tam woreczka z kompostem nie jest dla mnie problemem. A za to ile radości, że się obierki nie marnują;)
    Piękne kaszmirowe szale znalazłaś, też taki chcę;) ale tu właśnie warto być cierpliwym, kiedyś się na pewno jakiś trafi w jakimś lumpeksie;)
    P.S. Gratuluję publikacji:D Mam nadzieję, że kiedyś załapię się na lumpeksową wycieczkę po Katowicach z przewodnikiem;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lila, wpadaj do Kato - Twoim przewodnikiem zawsze! Ja ostatnio kupiłam bodajże 6 szali - same wełniane i kaszmirowe i żaden nie kosztował więcej niż 3 zł! :) Takie cuda na Śląsku ;)

      Usuń
  10. No pięknie :)
    To wiem już dlaczego Ruda Frelka przestała być ruda ;) Fakt, mało to naturalny kolor (w przyrodzie dość rzadko spotykany).
    Julka, życzę Ci wytrwałości w swoich nowych, życiowych postanowieniach :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tjaa, nawet zaczęłam rozkminiać po dwóch miesiącach bez farbowania, żeby dojść do naturalnego koloru (w sumie nie pamiętam, jak on się prezentuje ;p). Zobaczymy, czy się uda...
      Pozdrowionka!

      Usuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram