Trio w jeden dzień - Kozia Góra, Szyndzielnia i Klimczok

Marzą Wam się górskie panoramy skąpane w słońcu, delektowanie się gorącą herbatą na tarasie schroniska, drzewa pokryte białym puchem, słu...

Marzą Wam się górskie panoramy skąpane w słońcu, delektowanie się gorącą herbatą na tarasie schroniska, drzewa pokryte białym puchem, słuchanie wiatru i odpoczynek z tabliczką czekolady w pięknych okolicznościach przyrody? Macie tylko jeden dzień wolny? Mam dla Was propozycję. Wystarczy wybrać się do Bielska-Białej. Zdobądźcie ze mną Kozią Górę, Szyndzielnię, Klimczok i Równię. 

Mieliśmy wyjątkowe szczęście, gdyż w niedzielę w górach czekała na nas tak piękna pogoda, że lepszej nie mogliśmy sobie zażyczyć! W pewnym momencie musiałam pozbyć się grubej kurtki i rękawiczek - promienie słońca błogo rozgrzewały. Wędrowałam więc w seksownej bieliźnie termoaktywnej, którą dostałam od lubego (czyli w oddychającym i ciepłym odzieniu na długi rękaw - chyba nie wyobrażaliście sobie fikuśnych koronek?!), i polarze, który jest moich hitem lumpeksowym! Ma kaptur i świetne oddychające wstawki tam, gdzie są potrzebne. Jest naprawdę idealny. I kosztował całe 3 zł. Ale do rzeczy... Ruszamy!
  1. Parkujemy w Bielsku-Białej Mikuszowicach niedaleko rozejścia szlaków (ul. Pocztowa, i Błonia w okolicy). Ruszamy zielonym szlakiem z Cygańskiego Lasu i w niedługim czasie docieramy do schroniska Stefanka pod Kozią Górą. Tam wypijamy herbatę i rozkoszujemy się promieniami słońca tak mocnymi, że rozgrzałyby każdego zmarzlucha. 
  2. Ruszamy żółtym szlakiem pod górę (można zrobić sobie krótki odpoczynek np. na przełęczy Kołowrót). Gdy uda się wreszcie dotrzeć pod Schronisko PTTK Szyndzielnia - zjadamy coś ciepłego albo wypijamy brackie (ja wybrałam tę drugą opcję, bo przecież zabrałam ze sobą zapas kanapek wege). 
  3. Po odpoczynku ruszamy spacerem w górę na Klimczok, potem szlakiem czarnym ruszamy do Schroniska PTTK Klimczok. My podbiliśmy książeczki PTTK i ruszyliśmy niebieskim szlakiem w dół. To dopiero była jazda bez trzymanki. Zaspy do kolan? Dajemy! Zejście w takich warunkach (można ruszyć tą samą drogą, którą się przyszło, będzie łatwiej) dało mi się we znaki - zasypiając, myślałam tylko o pieczeniu kolan ;-) Od skrzyżowania szlaków ruszamy czerwonym, zdobywamy jeszcze Równię i już spokojnie docieramy do auta zaparkowanego pod pocztą.



















Zaczynając podchodzenie zielonym szlakiem na Kozią Górę, będziecie mijać niszczejący już niestety tor saneczkowy. Powstał jeszcze w międzywojniu i swego czasu był najdłuższym torem w Europie! To właśnie dzięki niemu bardzo dobrze rozwijało się małe schronisko na Koziej Górze, gdzie zatrzymywali się na nocleg saneczkarze. Trzeba podkreślić, że tor był naprawdę niebezpieczny - zanotowano nawet wypadki śmiertelne. Bielsko było jednym z najważniejszych ośrodków tego sportu w kraju, niestety tor został zamkniętych w latach 90. Część rozebrano, część niszczeje... 

Tutaj możecie obejrzeć filmik z archiwalnymi i współczesnymi zdjęciami: 

Zobacz też

4 komentarze

  1. Wow jakie widoki :) wspaniałe zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka lat temu pojechałam sobie pociągiem do Bielska i zrobiłam ta trasę :) delektując się górską przyrodą w samotności!!! Pięknie tam zimą!!! Zupełnie inny klimat!!!
    W niedziele na spacerze z dzieciakami marudziłam Miśkowi, że zmarnowaliśmy tak piękny weekend. Zamiast pchać wózki między bloczyskami można było jechać w góry :(. Zazdroszczę i tym bardziej napalam się na taki wyjazd :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale się Ci pogoda trafiła!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wycieczka, pogoda - marzenie, piękne widoki mieliście :)

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram