DeKato

Źródło zdjęcia Chwalę Katowice. Ostatnio się nawet nimi zachwycam i czuję dumę, że się zmieniają. Nie jestem jednak ślepa czy zapatrzon...

Dekato, rękodzieło, Śląsk
Chwalę Katowice. Ostatnio się nawet nimi zachwycam i czuję dumę, że się zmieniają. Nie jestem jednak ślepa czy zapatrzona w te dobre zmiany na tyle, by nie dostrzegać zła, które również ma miejsce w naszym mieście. Horrendalne czynsze w centrum miasta uniemożliwiające młodym ludziom wynajem, by otworzyć coś twórczego, zalew banków i lumpeksów przy głównych ulicach - to tylko niektóre bolączki.

Ale są ludzie, którzy się nie poddają. Takie są dziewczyny z DeKato, które postanowiły założyć spółdzielnię socjalną i rozwijać swoje talenty, pasje. I choć nasza papierologia śmieje im się w twarze, one w to brną. Choć nie są pewne, czy będą w stanie po ustaniu dotacji się utrzymać. To są właśnie ideowcy - dla jednych naiwniary, które rzucają się na głęboką wodę, dla innych fascynujące osobowości, którym musi się udać. 
Nie muszę mówić, do której grupy należę. 

Kiedy wyszłam z DeKato po rozmowie z dziewczynami, uśmiechałam się jeszcze długo. Ba, pamiętam, że był piękny dzień, świeciło słońce, zrobiłam sobie długi spacer i rozmyślałam. Czy kiedyś Katowice otworzą się na młodych ludzi na tyle, żebym była usatysfakcjonowana? Ba, nie ja, a Ci młodzi, którzy mają głowy pełne pomysłów, chcieliby działać, ale w tym kraju, mieście jest tyle kłód rzucanych pod nogi, tyle przeciwności. Smutna rzeczywistość. I nie chcę słuchać tekstów w stylu "jeśli Ci się nie podoba i chwalisz inne kraje, to sobie tam jedź". Nie, do cholery! Oni kochają swój kraj i chcieliby tworzyć tutaj, na miejscu, pokazywać Ślązakom, Polakom, że tak można - że można stworzyć np. otwarte miejsce, w którym chce się spędzać czas, kupić coś oryginalnego, napić się kawy, pogadać, pobyć ze sobą... Zrobić coś dla swojej społeczności. Trzymać się razem i wspierać.

Sporo się zmienia, ale to nadal kropla w morzu. Dużo ciekawych inicjatyw upada, a szkoda. Bardzo chcę, żeby to piękne miejsce w sercu Katowic i idea przetrwały. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, zobaczyć zdjęcia, odsyłam do mojego tekstu. I na ulicę Warszawską oczywiście. Dziewczyny sprzedają rękodzieło, rzeczy od młodych projektantów, prowadzą terapię, teatr, odnawiają meble... - mnóstwo inspirujących rzeczy :)

Pewnie niedługo odkopię się z obowiązków i na spokojnie znowu odwiedzę to klimatyczne miejsce, żeby pogadać z dziewczynami i coś kupić :-) No i zrobić dla Was zdjęcia!

Zobacz też

4 komentarze

  1. Wiesz jaka jest fajna dziewczyńska inicjatywa w Kato? https://www.facebook.com/inkminerstattoo?fref=ts
    Nie wiem czy znasz studio tatuażu INKminers, same babki i to jedna lepsza od drugiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, znam! :) Też był o nich artykuł, zbieram się w sobie, żeby może je kiedyś odwiedzić na małe co nieco... ;-)

      Usuń
    2. Moja koleżanka z liceum tam pracuje, super mi się podoba takie babskie studio tatuażu, pewnie też je odwiedzę ale dopiero jesienią :)

      Usuń
  2. ja mam sówkę z DeKato :) i uwielbiam ją :)) mam nadzieję, że na Silesia Bazaar znowu dorwę coś nowego :)))

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram