Górskie widokówki, czyli Luboń Wielki i Lubomir

Do urlopu, który spędzę na Nowych Horyzontach we Wrocławiu, a w sierpniu posiedzę na gdyńskiej plaży, jeszcze pozostało trochę czasu, w...


Do urlopu, który spędzę na Nowych Horyzontach we Wrocławiu, a w sierpniu posiedzę na gdyńskiej plaży, jeszcze pozostało trochę czasu, więc ratuję się weekendami i krótkimi górskimi wycieczkami. Jeden dzień, a daje tak wiele - zmęczenie, które czuje się w mięśniach pośladków dopiero na drugi dzień, zadowolenie, że kolejny szczyt do Korony Gór Polski zdobyty, zapach mokrej ziemi i drzew, który czuje się w nozdrzach jeszcze długo po przyjeździe... Małe szczęścia.

Tym razem zdobyłam Luboń Wielki i Lubomir. Pierwszy szczyt ma świetne podejście, a na drugim znajduje się obserwatorium astronomiczne. Nie było słońca, więc zamiast obserwacji wysłuchaliśmy wykładu. Ja i astronomia nigdy nie stworzymy zgranego związku, nie jest to dziedzina rozumiana i lubiana przeze mnie, ale grunt, że wykład był ciekawy i upewniłam się, że w horoskopy nie można wierzyć. Zapamiętajcie to.



To będzie moja ulubiona górska koszulka. Mam tylko nadzieję, że takiego fajnego chłopaka nie spotkam na swojej drodze...


Towarzysz podróży. Poznajcie Czarka. 



Czarek pilnuje, żebym pomyślnie się wspięła. 

Tam na górze to ja.



Dresiara.





Fajne cycki.

Zobacz też

3 komentarze

  1. Wow, ale kamienne podejście!
    W okolicach tych gór jeszcze mnie nie było! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie polecam wejść sobie od strony Rabki na Luboń Wielki, to podejście jest naprawdę dobre... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze zdjęcie!!! Uch :D!!! Mam kręćka na punkcie widoków z oddalającą się polną drogą!!!
    Koszulka z wilczkiem bardzo mi się podoba!!! Nie bój się wilków. Czarek Cie obroni :D!!!
    Fajna wycieczka :D!!!

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram