Łatwa trasa w Tatrach w jeden dzień

Dziś odrobina tatrzańskiej waty cukrowej. Nie widzisz nic, a pięć sekund później delektujesz się widokiem wyłaniających się grani Tatr....

góry, Ciemniak, Krzesanica, Kopa Kondracka, Małołączniak

Dziś odrobina tatrzańskiej waty cukrowej. Nie widzisz nic, a pięć sekund później delektujesz się widokiem wyłaniających się grani Tatr. Dziesięć minut później masz na sobie kilka warstw, które bronią Cię niczym rycerz przed gradem i zacinającym deszczem. Wiatr próbuje zdmuchnąć Cię gdzieś hen, hen. Aby za moment się uspokoić i umożliwić Ci suszenie przemokniętych ubrań w pięknym słońcu...

Cóż, że z komórki - i tak oddam choć trochę klimat gór. 
Ostatnio blog zmienia się w podróżniczy. Tym razem zabieram Was w Tatry. Jeśli nie jesteście wytrawnymi piechurami i nie chcecie od razu zaliczać Orlej Perci, a macie ochotę (bądź możliwości) na jednodniową wyprawę, mam coś dla Was. Czas przejścia: ok. 9 h. 

Myślę, że ten cytat ze Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich trafia w dziesiątkę: Pomimo znacznej wysokości pozwalają Czerwone Wierchy każdemu bez żadnego niebezpieczeństwa wejść na swój grzbiet, a za tę trochę trudów obdarzają one podróżnego bardzo wspaniałym widokiem.


Ja swoją wyprawę zaczęłam od miejscowości Kiry, gdzie zostawiliśmy auto na parkingu pod wejściem do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Szybko ominęliśmy wycieczki zmierzające do Doliny Kościeliskiej i rozpoczęliśmy podejście czerwonym szlakiem na Ciemniak. Wszystko odbywa się w mgle. Za każdym razem, gdy chowam przeciwdeszczową kurtkę, zaczyna znowu kropić. Kiedy zaczynam napawać się widokami i promieniami słońca, czeka mnie podejście w deszczu z gradem i wiatrem, który taką chudzinkę jak ja mógłby spokojnie zdmuchnąć. Gdyby się trochę bardziej postarał. Nie udało mu się i docieram do Ciemniaka. Odpoczynek i lecimy na najwyższy szczyt zespołu Czerwonych Wierchów, czyli Krzesanicę (2122 m n.p.m.). 


Układanie kopczyków to stara górska tradycja. Różnorodnie się je interpretuje - pozostawienie pamiątki po sobie; znak, że zginęła tu bliska osoba; modlitwa; wskazywanie drogi przy złym oznaczeniu szlaku czy złej widoczności...

Potem zaliczam Małołączniak i Kopę Kondracką. W planie mieliśmy też zdobycie Giewontu, jednak: nie wygrzebaliśmy się spod ciepłej kołdry o 3 nad ranem, tylko trochę później, robiłam zdjęcia komórką z częstotliwością japońskiej turystki, w dodatku ciągle byłam głodna. To wszystko spowodowało, że nie mieliśmy zbyt wielkich szans na dotarcie do parkingu przed zachodem słońca. Brodzenie z latarką po mokrych kamieniach nie było nęcącą wizją. 
Ruszyliśmy więc z Wyżniej Kondrackiej Przełęczy najpierw szlakiem czerwonym, a potem czarnym do pozostawionego auta.  

Kurtka - Karrimor, bluza polarowo-softshellowa - second hand, rurki - second hand, nerka - Case Closed, buty - Jack Wolfskin, koszulka z wilkami - sh, plecak - sh

Ostrzegam wszystkich niedzielnych turystów: mimo tego, że ta trasa jest naprawdę prosta, zachowajcie zdrowy rozsądek. Nie wybierajcie się w zwykłych adidasach, pamiętajcie o wodzie, ciepłym ubraniu, nakryciu głowy, kurtce nieprzemakalnej. Przy opadach deszczu nie jest trudno o złamanie nogi. Nam zdarzyło się kilka razy poślizgnąć przy zejściu na dół - było szaro, nieprzyjemnie mżyło, kamienie były mokre, błoto śliskie. Byliśmy dość mocno ubrudzeni, co świadczyło o tym, że wcale tak najłatwiej przy takiej aurze nie było. 
Nie bądźcie chojrakami i uważajcie na siebie :)


To moja nowa górska koszulka. Mam nadzieję, że odstraszy prawdziwe wilki ;-) 







Mój nieodłączny towarzysz - skandynawski plecak. 


Zobacz też

4 komentarze

  1. To piękna trasa, bardzo ją lubię!!!
    Zimą ją próbowaliśmy, ale halny zwiał mnie( jak płatek śniegu jakiś) do Kościeliskiej :D!!!
    Koszulka z wilkami jest świetna. Kupiłam sobie podobną w Bieszczadach (na pocieszenie ;)).
    Pozdrawiam serdecznie :D!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatry zimą... Mmm. Chyba jeszcze w tym roku nie dla mnie... ;)
      Pozdrowionka :)

      Usuń
  2. Ale cudownie! Ja teraz jeden dzień po Karkonoszach wędrowałam :)

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram