Fashion Inside 2016 - wrażenia

Bywam aspołeczna i nieczęsto udaje się wyrwać mnie z domu na wydarzenia typu pokaz mody. Na Fashion Inside byłam jednak już drugi raz. ...

Świętochłowice, Śląsk, modelki

Bywam aspołeczna i nieczęsto udaje się wyrwać mnie z domu na wydarzenia typu pokaz mody. Na Fashion Inside byłam jednak już drugi raz. W tamtym roku byłam gościem Meisel, w tym zostałam patronem medialnym, więc nie mogłam się nie pojawić. I nie żałuję!

Oczywiście nie wszystko przypadło mi do gustu, np. przerwy muzyczne, ale nie wymagam na pokazach niczego ambitnego, ale hola hola... Był ambitny i bardzo interesujący pomysł, a mianowicie kwartet Ambiente - w dodatku byli oprawą muzyczną podczas ostatniego, finałowego pokazu. Oprócz nich zagrały dziewczyny z The Chance, wiecie, brały udział w jakimś talent show - bardzo głośne i bardzo jarmarkowe. Wystąpił też Antek Smykiewicz - panie były zachwycone i wpatrzone jak w obrazek. No ale że ani ja, ani mój partner, z którym byłam na pokazie, nie słuchamy żadnych Esek i RMF-ów, to mogliśmy się pośmiać pod nosem.
Przed pokazami wystąpił teatr tańca Dyemotion - bardzo ciekawe i robiące wrażenie otwarcie. Może tylko trochę za długie, ale ogólnie na plus. 


Pierwszą marką, która się zaprezentowała, było Blue Shadow. Był to pierwszy pokaz i chyba najbardziej przypadł mi do gustu. Może dlatego, że ubrania były dość proste, zwiewne, w kolorach ziemi, pojawiały się azteckie wzory, etniczność. 

Katarzyna Romańska - kompletnie nie moja bajka, kroje ubrań to nie moja estetyka. Miałam wrażenie, że niestety nie były zbyt dobrze dopasowane do modelek.

No i znowu nie moja estetyka. Co kto lubi, mi akurat stroje z "Prestiżu" kompletnie się nie podobały. Połączenie kremu z czerwienią jest dla mnie bardzo nietwarzowe. Bardziej podobały mi się wcześniejsze projekty marki ALKAI


Pokazowi marki G-Style towarzyszył kwartet grający na żywo - moim zdaniem udane połączenie. Kolekcja miała ciekawe elementy, miało być z przepychem - i było. Niektóre sukienki, szczególnie delikatniejsze, były naprawdę piękne. Kilka z nich kojarzyło mi się jednak ze studniówką sprzed 10 lat, więc wzdrygnęłam się na samą myśl ;-) 

Pokaz generalnie uważam za udany, świetnie, że widownia była teraz lepiej zorganizowana niż w tamtym roku, przynajmniej dla mnie było to wygodniejsze. No i był wybieg z prawdziwego zdarzenia. Gratuluję Stefanii Lazar świetnej organizacji :) 
Do zobaczenia za rok!

A co ja miałam na sobie? 
Włoską skórzaną ramoneskę zakupioną w bytomskim lumpeksie, jest lekko za duża, co akurat mnie odpowiada; koszulę w modnym ostatnio kolorze, również zakupioną w lumpeksie; czarne rurki, vintage'owe kapelusz i torebkę. Do tego proste, skórzane i oczywiście płaskie buty. 

Zobacz też

9 komentarze

  1. Fantastyczny post!

    P.S. Piękna stylizacja! Rewelacyjne połączenie!

    Buziaki!

    Alicja i Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że chadzasz na takie pokazy i eventy u nas na Śląsku, ja powinnam zacząć ale na wszystko przyjdzie pora. Na pewno byłoby to coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie wyglądałaś.
    Taki event to fajna rzecz :)

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko zazdroszczę, że miałaś okazje wziąć udział w takiej imprezie. Ja od kilku lat obiecuje sobie, że w końcu zobaczę Fashion Meeting i zawsze stchórzę ;) Może w końcu przybędzie mi odwagi i wezmę udział w tym modowym wydarzeniu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do odważnych świat należy ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Swietny post i ty wygladasz bardzo ladnie :) Zapraszam na mojego bloga, fotograf wykonal naprawde swietne zdjecia! violaroth.com

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram