7 ważnych współczesnych Ślązaków - kulturalna lista osobista

Jest wielu ludzi urodzonych na Śląsku, którzy swoją twórczością czy działalnością odwołują się do tego regionu. Regionu im bliskie...

Ślązacy, Miuosh, Erwin Sówka, Siwczyk, Artur Rojek

Jest wielu ludzi urodzonych na Śląsku, którzy swoją twórczością czy działalnością odwołują się do tego regionu. Regionu im bliskiego - towarzyszącego każdego dnia, który ich ukształtował, smucił i uszczęśliwiał. Zostali tu bądź wracają/li z sentymentem. I dumą. Poznajcie moją listę Ślązaków.  
Nie jest to jeden Ślązak, ale nie potrafię wskazać konkretnego rapera, gdyż wszyscy z nich są świetni. To te składy spowodowały, że Katowice i Śląsk zaczęły mnie interesować i fascynować. Psychorap w wydaniu Kalibra naprawdę oddziaływał na psychikę (szczególnie grzecznej nastolatki z bujną wyobraźnią) - analizowałam teksty, wsłuchiwałam się w podkłady muzyczne i niepokojące dźwięki. 
Myślę, że dla wielu młodych ludzi Kaliber 44 i Paktofonika to były niesamowite grupy - przełom na rynku muzycznym. Mimo że pojawiały się już hiphopowe piosenki, to oni byli czymś wyjątkowym. Byli prawdziwi, bliscy, udowadniali, że spodnie z krokiem nie stanowią o człowieku, udowadniając to tekstami, które do dziś są klasą samą w sobie. Mimo że minęło tyle czasu, nadal słucham rapu, a Kaliber i Paktofonika to majstersztyki na polskiej scenie muzycznej. Bardzo mnie cieszy, że Kaliber powrócił. I nie w postaci odgrzewanego kotleta, ale co najmniej soczystego, ociekającego krwią steka.
No właśnie - kolejny reprezentant Śląska tworzący rap. To pokazuje, jak ta muzyka jest dla mnie ważna. 
Chłopak rok starszy ode mnie, a z tak dużym dorobkiem płytowym i osiągnięciami. Ma poukładane w głowie, wie, czego chce i jak do tego dążyć. Za to naprawdę go szanuję i podziwiam. Zaczęłam się nim bardziej interesować po płycie z 2009 r. "Pogrzeb". Budziła niepokój. Miuosh był jeszcze początkującym chłopakiem, który sam sprzedawał bilety na swój koncert - nie pomyślałabym wtedy, że jego kariera tak się potoczy. 
Kojarzycie go pewnie z projektu Miuosh/Jimek/NOSPR. 21 kwietnia wybieram się na jego koncert akustyczny do Teatru Śląskiego i mam ciary na samą myśl o tym wydarzeniu.
Nie pamiętam dokładnie, jak trafiłam na tego poetę, ale wiem, że czytałam go, zanim w ogóle dowiedziałam się, że zagrał w filmie o Wojaczku. Zresztą w jakimś stopniu zawsze mi się z nim kojarzył. Dość często na niego "wpadałam" - a to w knajpie w Mikołowie (jest pracownikiem Instytutu Mikołowskiego), a to na OFF Festivalu, a to na Kinie na Granicy w Cieszynie (zagrał też w filmie Adama Sikory "Wydalony"), więc co jakiś czas przypominam sobie o nim i odświeżam któryś z jego wierszy. 
Zna go chyba każdy i myślę, że większość przyzna, że zrobił dla Śląska naprawdę dużo. Oprócz bogatego dorobku muzycznego dał nam przede wszystkim jeden z najlepszych muzycznych festiwali w Polsce, a nawet w Europie, o czym świadczą wyróżnienia. Mimo że OFF to nie ten sam mały i kameralny festiwal w Mysłowicach, ale potężna marka i coraz droższe karnety, to nadal dostarcza niezapomnianych wrażeń i nie potrafię się nie pojawiać w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach. Podziwiam Rojka za odwagę, by odejść z Myslovitz (dobra decyzja) i podążać swoją ścieżką. Bardzo konsekwentną. 
Erwin Sówka to jedyny żyjący malarz z Grupy Janowskiej, czyli grupy amatorów założonej w 1946 r.! Osiągnął rozgłos światowy, a Adam Sikora poświęcił mu film "Sówka Erwin". Rozsławia Śląsk, często maluje m.in. Nikiszowiec czy górników. Ten malarz prymitywista mieszka na Zawodziu tak jak ja ;-) 

Myślę, że wpłynął w jakimś stopniu na wiele młodych osób. Niepokorny hulaka, nieprzyzwoity, podejmujący w swych wierszach tematykę śmierci, seksualności, miłości. To wszystko robi wrażenie, szczególnie jeśli się jest młodą romantyczką. Przyznaję, że dawno nie wracałam do tej poezji, ale jeszcze na studiach (polonistyce) miałam okresy fascynacji Wojaczkiem. Z pewnością jednak wiele osób bardziej niż twórczość pociąga jego dramatyczna biografia.
Riedel to kolejna kontrowersyjna, ale jakże ważna postać. Legenda bez dwóch zdań. Bohater książek, filmów, sztuk teatralnych - to na Śląsku naprawdę ważna persona. Myślę, że podczas słuchania żadnego polskiego artysty nie czuję tak ogromnego smutku i tylu przeróżnych emocji. Chyba nikt nie śpiewa tak prawdziwie...

Przyznaję, że wybrałam samych artystów, ale taka już ze mnie artystyczna dusza i nic nie poradzę, że literatura, muzyka i sztuka są mi najbliższe. 
Może Wy macie jakieś ciekawe propozycje? :-) 

Zobacz też

3 komentarze

  1. Hej, zespół Dżem, i off festiwal tyle znam ze Ślaska, chociaż mieszkam niedaleko. Pozdrawiam i zapraszam na www.lap-stajla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabrakło mi Szczepana Twardocha;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że był na liście? :) Ale w końcu go "wyrzuciłam", bo jednak nie jest dla mnie AŻ tak ważny jak reszta, ale to prawda, jest świetnym przedstawicielem Śląska :)

      Usuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram