Jak się żyje w Katowicach?

Śląsk ma w sobie niesamowitą siłę. A przede wszystkim ma Ślązaków - ludzi, którzy przestali się go wstydzić, ale doceniają i szanują. To ...

jakie są Katowice, jak się żyje na Śląsku, Katowice Bogucice
Śląsk ma w sobie niesamowitą siłę. A przede wszystkim ma Ślązaków - ludzi, którzy przestali się go wstydzić, ale doceniają i szanują. To region, który ma specyficzną historię i mimo trudów umie się podnieść i pokazywać, że warto tu żyć. Czuję się jego częścią, mimo że nie jestem hanyską i nie dorastałam na czarnej ziemi. 

Urodziłam się we Włocławku, w którym się wychowałam, ale nie wyobrażam już sobie tam życia. Szanuję to miejsce i lubię powracać. Jednak w prawdziwą dorosłość weszłam na Śląsku. Tutaj zaczęłam studia, prawdziwe imprezy, przyjaźnie i pracę. Tutaj też odnalazłam mojego J. W Katowicach mieszkam od 10 lat i mam to szczęście, że trafiłam na moment, kiedy Śląsk zaczął się zmieniać. Na moich oczach. A ja postanowiłam dorzucać swój mały kamyczek do wielkiej hałdy zmian. Tym kamyczkiem jest blog, na którym od początku staram się przemycać moją miłość do tego regionu, gdzie opisuję dla Was przeróżne miejsca - pokazuję, że jestem z niego dumna, a Wy nie powinniście postrzegać go pejoratywnie. Staram się, żebyście nie zamykali się w schematach. A serce rośnie za każdym razem, kiedy dowiaduję się, że odwiedziliście dzięki mnie jakieś miejsce albo dowiedzieliście się czegoś, co Was poruszyło. 

Katowice w ciągu tych 10 lat zmieniły się nie do poznania. Gdy pierwszy raz przechadzałam się ulicami tego miasta, miałam ambiwalentne odczucia. Szarość, brud, zapuszczone kamienice, a jednak jakaś energia, która przyciągała. Która spowodowała, że tu zostałam, nie uciekłam - a przyznam, że początkowo miałam taki plan. 

Ludzie na moich oczach zaczęli się budzić ze snu, letargu. Katowice zaczęły się odnawiać, a mieszkańcy poczuli energię i siłę, by wspomóc ten proces. I nie chodzi o działanie pod tytułem: teraz godka jest modna, Śląsk jest modny, więc się sprzeda. Umieśćmy kilka haseł na koszulkach czy gadżetach i pokażmy, jak go kochamy. Tak, to jest fajne, że w młodych ludziach obudziła się jakaś potrzeba wracania do korzeni. Jeśli zjawisko umieszczania wszędzie śląskich haseł obudzi w kimś zainteresowanie historią, to świetnie, ale chodzi o coś więcej. O to, że mieszkańcy chcą, żeby w Katowicach mieszkało im się dobrze. Mają dość tandety, chcą mieć wpływ na to, jak to miasto wygląda. Mieszkańcy angażują się w działania społeczne, organizują wystawy, wernisaże dla garstki ludzi, dbają o swoje dzielnice, interesują się ich losami, nie chcą godzić się na to, co proponują im urzędnicy. 

Szkoda, że często zapomina się o tradycjach, reliktach przeszłości, niszczy się je niepotrzebnie. Nowoczesność nowoczesnością, zmiany zmianami, ale przeszłość ukształtowała to miejsce i szanujmy ją. 

Wiecie co? Siedząc ostatnio w Teatrze Śląskim na koncercie Miuosha, który opowiadał swoją historię, poczułam autentyczne wzruszenie. Słuchając tych wszystkich słów ludzi mieszkających na Śląsku, dumnych, silnych, często pogubionych, ale odnajdujących właściwą drogę, pomyślałam, że to piękne. Piękna jest miłość do tego niełatwego regionu.

Nie wyobrażam już sobie mieszkać gdzie indziej. Tu czuję się jak u siebie. Tu odczuwam dumę. Radość i smutek, patrząc na miasto. 

Znalazłam swoje miejsce na Ziemi. 

Bo gdy otwieram oczy, to kocham to, co widzę
Różowe powietrze, tabliczka Katowice
Tu wolniej płynie życie, wśród porażek i zwycięstw
Tu smak węgla i sadzy 
(...)
To za to wszystko, co zabrano nam przez lata
To dla tych miejsc, do których trzeba wracać
Ja wiem, każdy ich cios nas wzbogaca
Ich wiarą jest pieniądz, naszą honor i praca
To kraj w kraju tonący w tonie wałów i stratach
Na ziemi, gdzie z Bogiem przeplata się szatan
I choć nieraz los kazał nam w przepaść skakać
My nauczyliśmy się latać.
(...)

O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień...
Miuosh i Jan "Kyks" Skrzek Piąta strona świata



A zdjęcia były robione na hałdzie w Katowicach-Bogucicach. Możecie stanąć i spojrzeć na Katowice z góry. To tutaj się wdrapywał mały Jurek Kukuczka. Tutaj Magik zabierał swoją żonę na randki.








Zobacz też

12 komentarze

  1. Widać , że kochasz to twoje miasto.
    Fajny jeansowy zestaw .

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham Śląsk <3 gryfnie się tu żyje! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie to opisałaś! Ja za Śląskiem jakoś nie przepadałam nigdy (jestem Lublinianką), ale po finale konkursu o europejską stolicę kultury, zdecydowanie poczułam do Katowic bardzo dużo sympatii.
    Podobają mi się te zdjęcia i Ty bardzo fajnie wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Katowice naprawdę się ukulturalniają i dają lubić ;)

      Usuń
  4. Dobrze mieć miejsce, które się kocha :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny wpis, naprawdę widać, że znalazłaś swoją małą Ojczyznę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na Twojego bloga trafiłam przez przypadek. Szukałam czegoś o ubraniach i tak od wpisu do wpisu trafiłam do: Jak się żyje w Katowicach?

    Mam podobną historię. Urodziłam się w miasteczku w okolicach Torunia, tam zdałam maturę i stamtąd wysuszyłam w dalszą drogę życia - na Śląsk. Na początku maja minęło 9 lat od kiedy tutaj mieszkam i tylko tutaj czuję się jak w domu. Bardzo szybko poczułam, że jestem u siebie. Teraz nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu Polski. Próbowałam przez kilka miesięcy mieszkać nad morzem, ale szybko zatęskniłam i wróciłam do mojej małej ojczyzny. :-)Śląsk dał mi wszystko to, co najlepsze w moim życiu :-)
    Dziękuję Ci za ten wpis przywołujący wspomnienia.
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miód na me serce :-)
      Dzięki za ten komentarz, niesamowite, że nasze historie są tak podobne! :)
      Pozdrawiam i zostań na dłużej :)

      Usuń
  7. No prosze ... A ja jestem Ślązaczka , ale od zawsze chciałam wyjechać ze śląska . Teraz często wracam z powodów rodzinnych i widzę jak pozytywnie sie zmieniają Katowice , wizerunkowo . Ale za skarby świata nie chciałbym mieszkać na Śląsku , właśnie ze względnu na mentalność Ślązaków , a niechęć to nauki , ciasne poglądy , i wieczna zawiść i obwinianie innych , za to ze jeszcze inni maja sie lepiej , bo gdyby Warszawa nie zabierała to byłby to raj na ziemi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że takie myślenie tyczy się jednak głównie starszego pokolenia. Nie mnie osądzać, historia jest bolesna i skomplikowana, więc pewnie niektórzy Ślązacy mają prawo mieć taką, a nie inną mentalność.
      Mnie bardziej interesuje podejście młodych, którzy właśnie są bardzo otwarci, przestali patrzeć tylko na Warszawkę, gonić za wyrwaniem się z tego paskudnego miejsca. Nie muszą się już wstydzić, wręcz przeciwnie, są dumni. I mają z czego.
      Ale może coś w tym jest, że ludzie spoza Śląska bardziej go doceniają? Tak to już zresztą jest... ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Podoba mi się jak opisujesz Śląsk i że chcesz dostrzegać tylko to co dobre.

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram