Zimowa Rysianka wiosną

Wiosna? Czyżby? Powróćmy na chwilę do zimy. Pojechałam jej szukać w Beskidy. Cel - schronisko PTTK Rysianka. I wiecie co? Babskie weeke...


Wiosna? Czyżby? Powróćmy na chwilę do zimy. Pojechałam jej szukać w Beskidy. Cel - schronisko PTTK Rysianka. I wiecie co? Babskie weekendy potrafią naładować akumulatory na cały tydzień jak nic innego. Śmiechy chichy, grzane wina, szarlotki i tłuste pierogi uszczęśliwiają człowieka. 

Nie trzeba zdobywać Mount Everestu, żeby poczuć, że się żyje. My nie zdobyłyśmy tak naprawdę żadnego szczytu, naszym celem była noc w schronisku. Mimo to odrobinę zmęczenia spowodowało, że zasypiałyśmy z bananami na twarzach. 


Ruszyłyśmy autem z Tychów ok. 8.30. Zatrzymałyśmy się w Żabnicy Skałce i w towarzystwie pięknego słońca ruszyłyśmy pełne energii zielonym szlakiem. 



Wiosna!







Im wyżej, tym bardziej zimowo i ślisko. Podoba mi się! Miałam ochotę się trochę zmęczyć - spodziewałam się, że po zimie moja kondycja będzie kulała. Porzuciłam bieganie, popalam papierosy, niezbyt dużo śpię... I ku mojemu zaskoczeniu parłam do przodu jak górska kozica. Zero zadyszki. Taki paradoks. A może tak tęskniłam za górami, że ich widok niósł mnie wyżej i wyżej? W pewnym momencie nawet tak odłączyłam się od grupy, że w tym zachwycie... Zgubiłam drogę ;-) Zaliczyłam mały trawers i zjazd prawie pionową ścianą (trochę dramaturgii musi być, pozwólcie mi poczuć się jak Adam Bielecki) na pupie - dla bezpieczeństwa. Wolałam tę opcję, gdyż w pewnym momencie utkwiłam po pas w śniegu i nie wiedziałam, jak się wygramolić. Ubaw po pachy ;-) 






W schronisku czekały pierogi, grzane wino, popołudniowa drzemka, wieczorne gry, przesadnie głośny śmiech i ekipa GOPR-owców z gitarą. Nawet zmiana czasu nie była nam straszna, bo poranek znowu przywitał nas słońcem i nową dostawą śniegu. 

Smutek ogarniał mnie podczas opuszczania schroniska, ale w słońcu i ze śpiewem na ustach (dosłownie!) schodziłyśmy na dół. Było naprawdę ślisko, trochę żałowałam, że nie mam ze sobą kijków, ale pozytywna energia szczęśliwie mnie poniosła. Serce i głowa są już w Tatrach - ich zarys o poranku spowodował tęsknotę. Może już niedługo ;-) 


Nigdzie tak jak w górach nie czuję się tak szczęśliwa i oderwana od wszystkich problemów i rzeczywistości. 

Nigdzie tak jak w górach nie myśli mi się dobrze.

Nigdzie nie wraca mi się tak cudownie.









Zobacz też

2 komentarze

  1. Świetna miejscówka...ale ja jestem ciepłolubem i już tylko czekam na to aż wiosna rozkręci się na dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo w górach jest wszystko co kochamy ;)

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram