Czy warto zdobyć Rysy?

Rysy to cel każdego, kto chodzi po górach. A nawet tych, którzy po nich nie chodzą. Wszystko co "naj" - kusi. Jednak niech te...


Rysy to cel każdego, kto chodzi po górach. A nawet tych, którzy po nich nie chodzą. Wszystko co "naj" - kusi. Jednak niech ten najwyższy szczyt w Polsce Was tak szybko nie skusi... 
Jak to jest z tym szczytem?
Co ciekawe, Rysy nie są szczytem, który podziwia się z zapartym tchem tak jak np. Kościelec czy Świnicę. Nie widać ich z Zakopanego, a siedząc nad Morskim Okiem, zazwyczaj nie mamy pojęcia, które to one. Mylone są zazwyczaj z Niżnimi Rysami - sama zresztą tak robiłam. To fakt, że są najwyższym szczytem w Polsce, powoduje, że chcemy je odhaczyć, zaliczyć, mieć - zwał jak zwał. Od dziecka uczymy się o nich w szkole i marzy nam się, by "dotknąć nieba". 
Co ważne, słowacki wierzchołek jest najwyższy, mierzy 2503 m n.p.m.
Korona Gór Polski
Jak to było ze mną? Nigdy nie marzyłam o Rysach - pomysł ich zdobycia pojawił się dopiero w momencie, gdy zaczęłam kompletować Koronę Gór Polski. Dla siebie, bez wszystkich formalności i weryfikacji. Z różnych przyczyn nie uda mi się jej zdobyć przed trzydziestką, jak zamierzałam, więc zmieniłam plany. Stwierdziłam, że przed okrągłymi urodzinami chcę zdobyć Rysy. Od trzech lat mi się to nie udawało, aż w końcu... Dotarłam na szczyt. 

Czy to szczyt dla każdego?
Moja odpowiedź brzmi: nie. Pewnie nie raz, nie dwa słyszeliście historie o ludziach, którzy utknęli na szlaku, byli nieprzygotowani, ciągnęli tam na siłę dzieci. O przypadkach śmiertelnych nawet nie wspomnę. Bądźcie rozważni i mierzcie siły na zamiary. Sporo chodzę po górach, jednak mój lęk przestrzeni powoduje, że czasem łapią mnie "trzęsawki". Tak było tym razem - dzień wcześniej zrobiłam samotnie 20 km z ciężkim plecakiem, więc byłam trochę zmęczona. Przy lufiastym terenie, ubezpieczonym łańcuchami, bardzo często zaczynają mi się trząść nogi, co bardzo utrudnia dalsze wchodzenie do góry. Przecież w takim terenie każdy krok jest bardzo istotny. Na szczęście wyzbyłam się panikowania, które jeszcze kiedyś mi towarzyszyło. Nadal jednak zdarza się, że ciało chce biec do góry, a psychika się blokuje. 



Jak wejść na szczyt? 
Najlepiej spać w Schronisku nad Morskim Okiem - pamiętajcie miejscówki na łóżkach trzeba rezerwować nawet z półrocznym wyprzedzeniem. Jeśli chcecie zdobyć Rysy w jeden dzień od polskiej strony, liczcie się z tym, że zostawiacie auto na parkingu i najpierw 2 h idziecie do Morskiego Oka, a potem czeka Was ok. 4-godzinne podejście na górę + powrót. 
Zawsze bierzcie pod uwagę warunki pogodowe - nie ma tu mowy o szybkim wycofie czy schronieniu. 
Zastanówcie się, jak reagujecie na ekspozycje - dużo tu przepaści i momentów, które mogą przyprawić nieprzyzwyczajoną do takich widoków osobę o zawrót głowy. Jeśli wiecie, że jesteście tak jak ja typem panikarza, możecie zacząć się trząść, płakać itp. - nie ryzykujcie. Spróbujcie najpierw zdobyć łatwiejsze szczyty w Tatrach. 
Moja trasa wyglądała tak: Zakopane - Łysa Polana - Morskie Oko - Schronisko PTTK Morskie Oko - Czarny Staw pod Rysami - Bula pod Rysami - Rysy - Przełęcz Waga - Chata pod Rysami - Żabi Potok - Popradzki Staw - Szczyrbskie Jezioro - Tatrzańska Łomnica - Zakopane. 
Pierwszego dnia dotarłam rano do Zakopanego, skąd ruszyłam samotnie do Morskiego Oka, po kawie i szarlotce swe kroki skierowałam do Piątki, co było mą pierwszą samotną i jedną z najfajniejszych wypraw, ale o tym w kolejnym wpisie. Drugiego dnia, już z moimi towarzyszami, zdobyłam Rysy. 







O czym pamiętać?
Jeśli wysokość, łańcuchy Was przerażają, wybierzcie wejście na Rysy od słowackiej strony. Drabinki i łańcuchy są tylko w jednym miejscu, reszta szlaku jest duuuużo łagodniejsza niż od strony polskiej. Również jest to bardzo długa trasa, wymagająca kondycyjnie, lecz nie przerazi niewprawnych tak jak polska. 
Dobrze się przygotujcie - obuwie, przydadzą się rękawiczki rowerowe (łańcuchy), czapka, ciepłe ubranie - pogoda w górach jest bardzo zmienna! Miejcie ze sobą wodę, fajnie sprawdzają się napoje izotoniczne i elektrolity. Oczywiście jedzenie - batony, czekolada, orzechy, suszone owoce, kanapki - człowiek głodny, człowiek zły i człowiek niezbyt czujny ;-) 


Zdjęcia robione tylko telefonem, przyznaję, że nie chciało mi się dodatkowo dźwigać aparatu. W następnej części opiszę fajną trasę na samotną tatrzańską wyprawę.


Zobacz też

2 komentarze

  1. Szacun dla Ciebie :)... za odwagę i hart ducha... ja wymiekam w takich miejscach. Nie chodzi wcale o kondycje, ale poprostu strach że w razie problemu jestem zdana na siebie. PS. zapraszm też do mnie w wolnej chwili na wpis - nowojorski styl miejski

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram