Samotne Tatry. Morskie Oko - Świstówka - Dolina Pięciu Stawów Polskich - Morskie Oko

Nie jestem zwolenniczką samotnych wypraw w góry. Zawsze wydawało mi się, że się nie nadaję do takich wycieczek. Tak jest ze wszystkim -...


Nie jestem zwolenniczką samotnych wypraw w góry. Zawsze wydawało mi się, że się nie nadaję do takich wycieczek. Tak jest ze wszystkim - dopóki się nie spróbuje, to się nie wie. Po ostatniej wycieczce jednak wiem, że samotność w górach jest oczyszczająca i niezwykle piękna. 

Co robić?
Docieram do Zakopanego o 7 rano. Wiem, że moi towarzysze, z którymi następnego dnia zdobyłam Rysy, będą późnym popołudniem albo nawet wieczorem. Zastanawiam się, czy po prostu nie zajadać się cały dzień gdzieś na dole z książką. Ruszam na Krupówki do bankomatu i postanawiam, że niech się dzieje, co chce - zdaję się na los. Tak też się staje. Natrafiam na busa, a Pan kierowca nęci Morskim Okiem. Niech będzie - w końcu to właśnie w MOK-u mam nocleg. 

No to ceprostrada
Pogoda jest markotna - raz piękne słońce, raz chmury, raz lekki deszcz. Tempo mam jednak żwawe, bo słuchanie dialogów markotnych ludzi nie należy do najprzyjemniejszych. Bardzo szybko docieram nad Morskie Oko, gdzie moszczę się na kamieniu, zjadam nerkowce i zaczynam książkę "Świsty i pomruki. Sceny tatrzańskie" wydaną przez Wydawnictwo Czarne. W sam raz na ten dzień. Potem zahaczam o schronisko - zjadam szarlotkę, piję kawę, zarzucam ciężki plecak na plecy i ruszam. 

Na piwo do Piątki
Najpierw majaczyła wizja "Piątki" i Szpiglasowego Wierchu, szybko jednak postanawiam, że to może się odbić na następnym dniu, i pozostaję tylko przy "Piątce". Cofam się na asfaltówkę i skręcam w lewo - szlak niebieski. Czas przejścia: 1:45. 
Szlak jest łatwy i dość szybki - oprócz jednego miejsca, Żlebu Żandarmerii, gdzie trzeba zachować ostrożność, szczególnie po opadach, nie ma tu nic trudnego. Jest przyjemnie, wędruje się stopniami, zakosami, a widoki cudowne. Pamiętajcie tylko - to, że w nazwie jest słowo "dolina", nie znaczy, że to będzie łatwy spacerek po płaskim. Cóż, oczywiście się zmęczycie, nie ma innej opcji! :-) 
Po wejściu na Świstowe Siodło wygodnie schodzę. Po osiągnięciu Świstówki Roztockiej podziwiam rejon Doliny Pięciu Stawów Polskich. Mijam wierzchołek Świstowej Czuby i skręcam w lewo. No i szybko mknę ku schronisku. Zasiadam nad stawem, a potem piję piwo i czytam w schronisku. 






Kontemplacja i samotność
Pogoda powoli zaczyna się zmieniać, a nad doliną zaczyna świecić piękne słońce. Od razu chce się żyć! Po dłuższym czasie postanawiam wrócić do Morskiego Oka - robi się ciepło, a widoki oszałamiają. W niektórych momentach ze względu na późne popołudnie na szlaku jestem zupełnie sama. Co jakiś czas zatrzymuję się, patrzę na majestatyczne skały i czuję ich potęgę. Przerażają mnie, ale jednocześnie oszałamiają i wzruszają. Myśli nie kłębią się wokół życia na dole - jestem tylko ja i góry. Już wiem, że to moja najpiękniejsza wycieczka jak dotąd - bo zrobiłam coś nowego i odważyłam się być zupełnie sama. 
Szczęśliwie docieram ponownie nad Morskie Oko i podziwiam powoli zachodzące słońce. Jest już bardzo mało ludzi, więc mogę w ciszy odpocząć. Towarzysze nadciągają, ruszamy na spacer wokół Morskiego Oka, pijemy grzane wino i udajemy się spać. Jutro Rysy... 





Zobacz też

1 komentarze

  1. Gory, Gory!

    Zapraszam tutaj https://wedlugliska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

No naskrob coś gryfnego, naskrob! Nie wstydź się tak.

Instagram